Dom Lekarza Seniora Warszawa

56
Artykuł gazety wyborczej - Covid w DLS w Warszawie- Krzyki Tak jak Joanna. „Mam 57 lat i nie mam takich doświadczeń, żeby dorosła osoba krzyczała na inną dorosłą osobę, a pani dyrektor krzyczy. Ja sobie na to nie pozwalałam, ale byłam świadkiem krzyków na personel i na pensjonariuszy również. Taki bazar po prostu. Pracownicy są zastraszeni. Częścią z nich łatwo manipulować, podporządkować je sobie” – mówi Personel mówi o osobach, które w pracy płakały i o opiekunach medycznych, którzy nie są w pełni sprawni: „Bardzo dobrze, że pracują, muszą z czegoś żyć, ale to powinno być tak zorganizowane, żeby z nimi pracowali ci sprawni, żeby stworzyć dobrą grupę do pracy i kontrolować wykonywanie pracy. Przecież pacjenci to nie jabłka. Zdarza się, że powiesz takiej osobie, żeby przyniosła pampersa, to ona pójdzie i zapomni. Zapomni, że trzeba dopoić. Te osoby są bardzo szczere, ufne, jak zapytać, jak się czują, to wszystko opowiedzą ze szczegółami, co trzeba i nie trzeba. Jak im się powie: »zmienić podkład«, to zmienią, ale pościeli mokrej już nie” – mówią pracownicy. Dziennikarka słyszy jeszcze o zaopatrzeniu: o marnych rękawiczkach, które podczas zmiany pieluch pękały, a pracownice brudziły sobie ręce kałem, o dopominaniu się o piankę do mycia pensjonariuszy, o tym, że pieluch brakowało przed końcem miesiąca. O nieustannej kontroli, o kamerach, które zamontowano, „gdzie tylko się da”. O tym, żeby nie wdawać się w rozmowy z pacjentami, nie zatrzymywać się z nimi na chwilę na
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 56 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.