rosnący dystans do ich problemów....

90
To nie jest post kliniczny, dlatego jest w tym podforum, i wobec tego nie oczekuję tu porad kolegów lekarzy co zrobić diagnostycznie z pacjentką. Rozważania dotyczą tego jak pacjenci coraz bardziej nas nie słuchają i nam nie wierzą - zawsze tak było ale sądzę że stres pandemiczny to bardzo wzmaga. Konsultowałem jesienią 2020 gastroenterologicznie pacjentkę. Kobieta 48 letnia, bez istotnych obciążeń, w wywiadzie gdzieś tam od lat przewija się niedokrwistość, oczywiście przez genialnych kolegów niediagnozowana tylko "leczona" żelazem, dolegliwości dyspeptyczne..... Wywaliła wtedy morfologię z hb 6.9, więc już nie było wesoło, ale znów - że krwawienia miesięczne obfite, że do szpitala nie pójdzie. Dobra. Diagnostyka. Gastroskopia- no właśnie. Co??? Kolega opisujący użył niepokojącego opisu " Na granicy trzonu i dna, od strony większej krzywizny widoczny jest guzowaty naciek o wymiarach ok 35-40mm x 10mm.". Ale hist-pat: "polipy hyperplastyczne- fragmenty". Ha ha ha ha. A problem taki, że miała też gastroskopię niecały rok wcześniej i - nic. No więc- angażuję kierownik medyczną. Nadzoru
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 90 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.