Warszawa ma dwa razy więcej kołtunów niż Kraków!
6
Kołtunów mamy dwa razy więcej niż Kraków! Oni jeden - w muzeum medycyny, my dwa - w zbiorach specjalnych Głównej Biblioteki Lekarskiej mieszczących się w dawnym pawilonie szpitala ujazdowskiego na Jazdowie.
Kołtun to prawdziwa polska specjalność. W literaturze naukowej nosi nawet łacińską nazwę "plica polonica". Gdyby w Warszawie istniało muzeum medycyny moglibyśmy pokazywać go turystom z całego świata. Niestety, muzeum takiego nie ma i te równie niezwykłe co wstrząsające pamiątki obyczajowości dawnej Rzeczypospolitej czekają na lepsze czasy w pudełku na buty.
Kołtun to sklejony łojem pęk włosów. Nieznający grzebienia, szczotki ani mydła, raj dla wszy i drobnoustrojów. Przesądy broniły obcinania kołtunów. Wierzono, że jego utrata groziła ślepotą i popadnięciem w szaleństwo. Za to jego noszenie miało rzekomo chronić przed diabłem i chorobami.
Mazowsze, korzeń kołtunów
W kołtunach Mazowsze zawsze biło całą Polskę. Potwierdzał to kronikarz czasów saskich, ksiądz Jędrzej Kitowicz, opisując stroje majętniejszych chłopów. "Czapka na głowie różnego koloru, niska, pakułami wysłana. (...) Kołtonów pełna głowa, które to kołtony lubo się znajdują w całej Polszcze i Litwie dość obfito. Biorąc jednak proporcje do innych województw, możno twierdzić, iż w Księstwie Mazowieckim, osobliwie między chłopstwem samo centrum i korzeń sobie założyły tak dalece, że między trzema głowami chłopskimi dwie musiały być kołtonowate" - pisał Kitowicz. Taki kołtun hodowany był przez całe życie. "Ledwo dziecku głowa porosła włosami, zaraz się zwijała
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 6 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.