Rozmowy salonowe
48
Przejeżdżając obok salonów samochodowych człowiekowi robi się smutno, ze może mają tam zastój, dopada nostalgia, więc noga z gazu i testujemy obsługę salonu.
Trochę się nastawiłem , bo kumpel powiedział, że obsługa była bezczelna i go ignorowała więc to jest młyn na wodę rewizjonistów. Zajeżdżamy dla niepoznaki od tyłu salonu.W środku panuje atmosfera pracy tzn., gość za konsolą jest taki zagadany przez telefon,że grzech przerywać.Potrzaskałem trochę drzwiami aut i na salonie z sugestią, że zarysuję lakier , a tu nic.Gdzieś widzę uchylone drzwi, gość od konsoli nadal niedostępny, wiec atakuję te uchylone.Jakiś menager równie zajęty pisze coś w papierach. Jakby rozmawiał przez telefon to bym się nie czepiał, ale piszącego można odrywać więc pukam. Pytam się , czy dobrze trafiłem do salonu X, czy aktualnie nie maja przerwy etc.Okazuje się , że jest ok. Gość mówi po polsku. W rozmowie zmierzamy ku jeździe próbnej, ale to już zależy od innego
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 48 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.