"Lekarz urazówki poprosił o sprawdzenie doktoratu przełożonego. Grozi mu dyscyplinarka."
0
"Doktorowi Jackowi Majewskiemu z Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich grozi dyscyplinarne wyrzucenie z pracy. Za to, że poprosił o sprawdzenie doktoratu jednego ze swoich przełożonych?
Pracownicy piekarskiej urazówki nabrali wątpliwości wobec pracy doktorskiej Michała Mielnika, wicedyrektora placówki. Obronił ją w 2013 r., ale pracownicy zajrzeli do niej ostatnio, bo szukali informacji potrzebnych w procesie leczenia pacjentów.
- W rozdziale trzecim autor opisuje konkretne przypadki chorych leczonych w naszym szpitalu w latach 2007-2010. Chodzi o 16 osób, u których zastosowano leczenie zachowawcze, i kolejnych 16, u których zastosowano leczenie techniką artroskopową. Kiedy jednak sprawdziliśmy dane w naszym archiwum elektronicznym, okazało się, że w podanym okresie takich pacjentów u nas nie było! Skąd więc autor pracy doktorskiej ma dane, które zawarł w swojej pracy? - pytają pracownicy. Dodają, że od 2003 r. każdy pacjent, od izby przyjęć aż po umieszczenie na oddziale i w ciągu całej hospitalizacji, musi być notowany elektronicznie. - To absolutny obowiązek, inaczej nie byłby rozliczony z Narodowym Funduszem Zdrowia. Już po jednym takim przypadku od razu zrobiłoby się zamieszanie. A tu mówimy o 32 pacjentach - mówią pracownicy.
Doktor Jacek Majewski, jeden z lekarzy urazówki, o sprawie dokt
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.