Mysza i szalona Edytka.

34
W czasach, gdy dzieci uczyły sie też w sobotę, gdy co jakiś czas wywlekano wszystkich na "czyn społeczny" na wąskich szkolnych korytarzach zachodziły procesy spłeczne.Jak zawsze odróżniajacy sie gorszym ubraniem mieli pod górkę.Nie to co posiadacze sztruskowych spodni czy wycierusów. Oprócz ewidentnego rozwarstwienia tekstylnego funkcjonowała osobna kategoria dziwności.Przynależeli tutaj z automatu chłopiec Pociąg, o posturze sumoki, który zabawiał sie na przerwach udajac wlaśnie pociag, sapiac i sunąc przez rozkrzyczanę gęstwę korytarza roztracając przypadkowe ofiary.Gdzie go to potem zaprowadziło? Nie mam pojęcia. Byla też Mysza.Z wygladu rzeczywiście ewidentnie myszowata, nijaka, nerwowa i wiecznie gdzieś spiesząca, przemykająca po ścianach malowanych wowczas dla higieny jakimś szaro-zielonym farbowym paskudztwem , tak do wysokości uczniów. Mysza jakoś przemknęła p
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 34 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.