I wkroczyłem na trawiaste salony...

7
To nieprawda , że trawa jest przychylna każdemu. Spuścisz na chwilę oko z trawy i się skundli lub zeszmaci. Zarośnie, pokryje wrzodami babki i mniszka, albo co gorsza da się podziurawić kopcami kretów. I po trawie. Ile to niebezpieczeństw czyha na trawę i stosując prawo przechodniości na jej opiekuna. Pełne ręce roboty, a konkurencja duża bo naprzeciwko wprowadził się właściciel sklepów ogrodniczych i cała ekipa pieści trawnik, dogląda, leje wodę/ nie widać tego , to pewnie wilgoć leci rurkami. Sypia nawozy, prawie śpiewają przy pracy. Po godzinach chodzą jeszcze dwa roboty w stylu rumby , które docinają trawę. Słowem mógłbym się poczuć stłamszony tym widowiskiem i jego świetnymi rezultatami, gdyby nie pradawna mądrość rolnika, który wie, że ta świetność u sąsiada kiedyś sie skończy. Że po dwóch latach trawa już nie będzie jak szczypiorek na wiosnę zieleniutka i dziewicza. Tym bardziej , że wkładam w swoją całe uc
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 7 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.