"Sośnierz o rządowych planach reformy szpitali: To skok na kasę i powrót do komuny."
4
"Prawdziwy cel planowanej przez rząd reformy szpitali, to nie poprawa ich sytuacji tylko utworzenie agencji, która dorwie się do ogromnych pieniędzy, które będą dzielone między krewnych i znajomych królika - mówi Andrzej Sośnierz.Judyta Watoła: Ministerstwo Zdrowia przedstawiło raport zawierający założenia reformy szpitali. Według dokumentu szpitale mają dziś aż 19 mld zł zobowiązań, co oznacza, że od momentu wprowadzenia przez PiS sieci szpitali zwiększyły się o 5 mld. Teraz ich reformą zajmie się Agencja Rozwoju Szpitali (ARS), której powstanie rząd już wcześniej zapowiedział w Krajowym Planie Odbudowy. Agencja będzie dzielić pieniądze na inwestycje i przejmować od samorządów w zarząd szpitale w złej sytuacji. Jak się panu podoba raport?
Andrzej Sośnierz, poseł koła Polskie Sprawy i działacz Porozumienia Jarosława Gowina, były szef NFZ za pierwszych rządów PiS: - Ten dokument nie jest o tym, jak naprawić ochronę zdrowia. Jest o tym, dlaczego rząd uważa, że potrzebna jest Agencja Rozwoju Szpitali. Cel Agencji to przejąć ogromne pieniądze i dzielić nimi po uważaniu.Wszystko w tym raporcie jest tak napisane, żebyśmy uwierzyli, że bez Agencji ani rusz. Choćby to, że raport przedstawia trzy warianty reformy. Dwa pierwsze są tak złe, że człowiek ma z ulgą przyjąć trzeci, w którym rzekomym lekarstwem na całe zło będzie właśnie ARS.
Głośno było o tym, że rząd chce nacjonalizacji szpitali. No to w raporcie pokazuje, że już nie chce.
- No właśnie! Mamy odetchnąć! A przecież już samo branie pod uwagę tych wariantów jest dla rządu kompromitujące. Pierwszy to nacjonalizacja, czyli powrót do PRL-u. Kuriozalny pomysł. Pomijam kwestie konstytucyjnie, czyli naruszenie prawa własności. Ale wszyscy w rządzie z ministrem zdrowia na czele powinni mieć w pamięci, jak fatalnie funkcjonowały za komuny szpitale.
Drugi wariant to przekształcenie wszystkich szpitali w spółki, czyli komercjalizacja. To z kolei zakrawa na ironię, bo miałaby to być komercjalizacja obligatoryjna, czyli daleko bardziej posunięta niż to, co kiedyś proponowała Platforma Obywatelska. To wręcz kpina z wyborców, których kiedyś PiS tą komercjalizacją straszył.
No to przyjmujemy z ulgą wariant trzeci…
- …w którym wszystko zmierza do tego, żeby dorwać się do pieniędzy z budżetu i z Unii Europejskiej i nimi dzielić po uważaniu. To niczego w funkcjonowaniu służby zdrowia z punktu widzenia chorych nie poprawi. Raczej pogorszy, bo to będzie odtworzenie instytucji znanych z poprzedniego ustroju. Raport mówi np. o wspólnych zakupach. Powstanie coś jak CEZAL, dawna Centrala Zaopatrzenia Lecznictwa. Inny przykład: centrum usług dla szpitali. W raporcie nie ma szczegółów, ale jak się domyślam, chodzi o centrum, które będzie zlecało remonty. Oczywiście w takim układzie to krewni i znajomi królika będą dostawali zlecenia. To też za komuny już było, czyli firmy wyspecjalizowane w szpitalach. Wypisz wymaluj PRL, tylko w jeszcze bardziej scentralizowanej formie, bo
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 4 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.