"Nie było "cyberataku z Rosji". Za wyciek maili odpowiada osoba z otoczenia Dworczyka."
76
"Publikowane na komunikatorze Telegram materiały ze skrzynki mailowej Michała Dworczyka pochodzą od osoby z jego najbliższego otoczenia, która miała dostęp do haseł i urządzeń ministra. Według źródeł "Wyborczej" takich ustaleń dokonała ABW prowadząca śledztwo w sprawie wycieku. Wątek "rosyjskiego ataku" całkowicie upada. To wewnętrzna sprawa środowiska Dworczyka. Do ustalenia są motywacje osoby, która ujawnia te maile. Najprawdopodobniej doszło do jakiegoś konfliktu, niekoniecznie na tle politycznym - mówi nasz informator, który zna ustalenia śledztwa. Jego zdaniem do autora wycieków bardziej pasuje określenie "sygnalista" niż "haker"Ujawnienie, że członkowie rządu z premierem na czele posługują się prywatną pocztą do celów służbowych może wreszcie przerwać ten proceder i zmusić rządzących do przestrzegania zasad bezpieczeństwa - tłumaczy."Chcecie nas śledzić?"
Z innego źródła wiemy, że gdy odpowiedzialni za bezpieczeństwo w sieci funkcjonariusze ABW podczas cyklicznych szkoleń przypominali urzędnikom o obowiązku używania wyłączenie poczty w domenie "gov.pl", dostawali pytania: "Czy chcecie nas śledzić?".
Według naszych informacji w ubiegłym tygodniu, zaraz po złożeniu zawiadomienia o przestępstwie, Dworczyk został przesłuchany i udostę
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 76 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.