"5 tys. zł za jeden dyżur na oddziale ratunkowym. Szpitale walczą o brakujących lekarzy i windują stawki."

82
"- Musimy zabezpieczyć dyżury za wszelką cenę, dlatego zdecydowaliśmy się na tak wysokie podwyżki - mówi prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu. W innych szpitalach mówią, że to doprowadzi do katastrofy. I ostatecznie stracą pacjenci.W połowie czerwca oddział ratunkowy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. Kamieńskiego we Wrocławiu został na kilka dni zamknięty z powodu braku personelu. – W czasie epidemii wielu naszych lekarzy zrezygnowało z pracy. Na początku problemy były na kardiologii, potem położnictwie, coraz trudniej było nam także zapewnić obłożenie dyżurowe na oddziale ratunkowym. Nasz jedyny specjalista ds. medycyny ratunkowej z powodu ciężkiego przejścia zakażenia koronawirusem nie może już pracować na pełny etat. Żeby zapełnić grafik sam brałem dyżury na SOR, pacjentów przyjmował też dyrektor ds. medycznych, ale w pewnym momencie i to było zbyt mało – mówi prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor placówki.By zażegnać kryzys, zdecydował się na podwyżki. Lekarze mają dostawać – jak się nieoficjalnie dowiadujemy – 200 zł za godzinę, czyli 4,8 tys. zł za 24-godzinny dyżur. – Musieliśmy zapewnić dyżury za wszelką cenę. Do tej pory lekarze u nas zarabiali najmn
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 82 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.