Praca sekretarki w POZ.
166
Od kilku miesięcy, od kiedy skończyłam staż podyplomowy, pracuję w POZ na cały etat (plus trochę NPL).
Niedawno zdecydowałam, że od jesieni rozpocznę specjalizację z medycyny rodzinnej, w związku z czym znalazłam inny POZ od tego, w którym pracuję na co dzień, ponieważ ten mój poprzedni nie ma akredytacji.
I od tamtego czasu przeżywam załamanie tym co widzę na co dzień w pracy lekarza rodzinnego.
Nie ukrywam że ciągle jestem pełna (naiwnych) ideałów, marzyła mi się praca u podstaw z całą populacją (niemowlaki, seniorzy itd.), nastawienie na profilaktykę, edukację i wczesne wykrywanie chorób, oraz oczywiście leczenie ich we własnym (coraz szerszym, w miarę jak rośnie moja wiedza i doświadczenie) zakresie. Uczyłam i uczę się bardzo dużo, mam różne cele np. chcę całkowicie od A do Z prowadzić cukrzycę typu 2 więc zaczęłam się szkolić z insulinoterapii i dietetyki, poszerzam swoje kompetencje w zakresie opieki nad najmłodszymi poprzez intensywną naukę połączoną z praktyką - na szczęście mam nauczyciela w moim "poprzednim" POZ, staram się udoskonalać komunikację z pacjentem, ogólnie wkładam w to 100% serca i zaangażowania.
Teraz przechodząc do pracy w obecnym POZ, który ma akredytacje i jest moją szansą na specjalizację:
- Wszyscy pacjenci przychodzą po skierowanie, zlecenie badań dla AOS, powtórzenie recept po AOS/lekarzu prywatnym, albo
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 166 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.