Czy dorosłe dzieci są nam coś dłużne?
234
Wiadomo od jakiegoś czasu( bo drzewiej takie oczywiste to nie było),że dziecko nie jest własnością rodziców, rodziny. Że jest wolnym, niezależnym, samostanowiącym o sobie bytem. którym do wieku dorosłego, czyli 18-go roku życia rodzic ma obowiązek się zajmować. W czym zawiera się: opieka nad niemowlęciem-wiadomo, każdy to przeżył,nie trzeba tłumaczyć, że to dwa lata wyjęte z życia-karmienie na żądanie, kolki, wycie po nocach, noszenie i kołysanie godzinami, bo wyje i nie chce spać nawet jak teoretycznie zdrowe, o chorobach nie wspominając , czytanie bajeczek na dobranoc do całkowitej afonii( "jeście, jeście"), troska o jego zdrowie , prawidłowy rozwój, edukację, zapewnienie środków i dostępu( dowożenie!) do hobby, zajęć dodatkowych, sportowych, języków.
Studia-kasa, wożenie jedzenia, bo czasu nie ma i pewnie się zagłodzi- nigdy potem w jednostce czasu nie wykonałam tylu naleśników( pierogi tylko raz w życiu, bo poszło o zakład i więcej nie zamierzam, bo to galery i nie widzę sensu w takim niewolniczym zajęciu), zupek-krem, serników-bo wartościowe, i smaczne, to może zeżre i jakimś cudem przeżyje.
Przeprowadzki po całym mieście z przewożeniem tony czemodanów, worów z ubraniami,
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 234 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.