Głos w sprawie protestu. Czy zabija się kurę, która znosi złote jaja???
175
„To, że jesteśmy w dupie to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” Tak podobno stwierdził kiedyś Stefan Kisielewski. Odnosząc się do obecnej sytuacji powiedziałbym, że nie tylko zaczynamy, ale już się całkiem nieźle urządziliśmy.
Napisano wiele rozpaczliwych tekstów o kryzysie w ochronie zdrowia. Jak działa cały system to widzi każdy, co więcej każdy z nas może stać się przypadkową ofiarą tego bałaganu. Ale stawiam tezę, że nic się nie zmieni. W systemie powstał taki chaos, że jedynym ratunkiem mogłaby być jakaś totalna katastrofa (wojna, upadek meteorytu, itp.) i zbudowanie wszystkiego od nowa. Takie apokaliptyczne: „Oto czynię wszystko nowe ”. Ale to jest ekstremalnie mało prawdopodobne w przewidywalnej przyszłości, zresztą może i dobrze...
To, że nic się zmienić nie może wynika z prostego faktu – większość z nas - lekarzy nie chce zmian, bo już nie potrafilibyśmy żyć w innym, „normalnym” systemie. A to lekarze są najbardziej znaczącą i w największym stopniu decyzyjną grupą w ochronie zdrowia. Inne grupy zawodowe, choć nie można się bez nich obyć, niewiele jednak mają do powiedzenia. Zatem pozostańmy przy lekarzach
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 175 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.