nie radzę sobie z nietolerancjami

89
Pierwotnie wątek miał się nazywać "suche gacie na dnie oceanu - część 37872" pamięci wiadomo Nieodżałowanego Kogo, ale ostatecznie zmieniłem. Fakty: 1. istnieje potężny napór pacjentów z dolegliwościami wzdęciowymi i kręcącymi się wokół nietolerancji pokarmowych i UWAGA - od razu w pierwszym punkcie będę trochę adwokatem diabła: to nie tak że nie toleruję przychodzenia z pierdołami. Po pierwsze, podobnie trochę jak banalne infekcje w NPL - trochę mnie irytują, trochę męczą, a trochę rozumiem, staram się tu wejść w buty lekarza humanisty i zarazem lekarza zadaniowca: pacjent ma święte prawo nie wiedzieć i moja rola jest mu przekazać wiedzę. Problem z nietolerancjami pokarmowymi u gastrologa i z przeziębieniami u "lekarza ogólnego" nie polega na tym że ci pacjenci przychodzą. Problem polega na ciągach dalszych. (a w sieciówce biorąc pod uwagę że są to kompletnie niepowikłane chorobowo 26- latki bez istotnego ryzyka żadnego babola typu npl, jest to równocześnie almost money for nothing). 2. Sprawdziłem, pogrążony może w nie rozpaczy, ale w depresji i nihilizmie, wobec przytłoczenia nietolerancjami. Fakty: a) referencyjny, potężny i niezły podręcznik gastroenterologii, dwa potężne tomy (żółte w serii Wielka Interna) pod redakcją Dąbrowskiego - nie zawiera ani żadnego rozdziału, podrozdziału czy nawet akapitu (!) o nietolerancjach pokarmowych, indeks rzeczowy dzieła - nie zawiera tego pojęcia (!!!!!!!!) b) zupełnie niezła - znacznie po latach poprawiona- część gastroenterologiczna Interny Szczeklika zawiera to pojęcie w w rozdziale "Nadwrażliwość pokarmowa" w którym jednak skupia się na istotniejszej, bardziej "medycznej" części tej nadwrażliwości to jest na alergiach pokarmowych, wspominając przelotem o nietolerancjach. Problem jest taki, że alergie pokarmowe są u dorosłych jeśli nie kazuistyką, to rzadkością. Rozdział zawiera też omówienie diagnostyki do czego wrócę bo jest kluczowe. c) wytyczne które znam, nie mają w swych zasobach tematyki nietolerancji pokarmowych d) istnieje kilka wykładów ludzi stojących na styku właściwych dziedzin, czyli np pediatrów (właśnie! pediatrów) zajmujących się tym problemem i mówiących coś o różnicowaniu alergii i nietolerancji ale właśnie z perspektywy raczej pediatryczno-alergologicznej niż internistyczno-gastroenterologicznej, poza tym jest to na ogół bełkot, zero praktyki. To wszystko co napisałem w podpunktach wyżej, upewnia mnie o tym do czego jestem przekonany od lat: nietolerancje pokarmowe nie są PONIEKĄD w ogó
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 89 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.