Wydział lekarski w Radomiu czyli to oni będą nas leczyć...

135
List studenta z Radomia zapewne antycypuje historie zawodowych szkół lekarskich... "Hej, jestem studentem kierunku lekarskiego na UTH w Radomiu. Zwróciłem się do ŚUMemes z prośbą o nagłośnienie warunków, w jakich kształci się tutaj przyszłych lekarzy oraz w kwestii pikiety, którą zorganizowali 22.11.2021r. studenci kierunku lekarskiego podczas hucznego, oficjalnego otwarcia prosektorium. Zgromadzenie to miało wyrazić brak zgody na mnożące się problemy, przeciw którym Władze Uczelni i Wydziału działają zdaniem studentów nieskutecznie lub tylko udają, że wykonują jakieś działania. UTH w Radomiu boryka się z problemami z akredytacją dla kierunku lekarskiego już od początku. Zastrzeżenia co do panującego tutaj poziomu ze strony Polskiej Komisji Akredytacyjnej są oczywiście zasadne, choć w tym roku udało nam się w końcu z racji zakończenia budowy prosektorium tę akredytację uzyskać. Nie bez znaczenia było także pozyskanie przez Pana Dziekana, Leszka Markuszewskiego Profesorów, którzy nauczają na zajęciach klinicznych, bowiem brak Profesorów wykładających na naszym kierunku był jednym z wielu zastrzeżeń PKA. Jednak tu zaczynają się schody. I typowy dla tej Uczelni, coroczny rollercoaster. Na początku listopada doszło do zmian kadrowych w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu, w którym odbywamy zajęcia kliniczne. W wyniku zmian został zwolniony Pan Prezes Tomasz Skura, a na jego miejsce powołano Panią Bożennę Pacholczak, która wywołała kaskadę zwolnień. Zaczęło się wypowiadanie umów pracownikom dydaktycznym uczelni i z tego, co ustaliła Gazeta Wyborcza Radom - proponowanie im nowych warunków płacowych, na które oni się nie zgodzili (chyba nikt się nie dziwi, bo co zachęci ludzi z tytułami Profesorskimi do pracy w Radomiu, jeśli nie będą to duże pieniądze? Pieniędzy nie ma, to pracowników też nie będzie). Zatem wypowiedzenia dostali Profesor Leszek Markuszewski - Dziekan Wydziału Nauk Medycznych i Nauk o Zdrowiu, na którym jest nasz kierunek Lekarski. Doszło także do zwolnienia prowadzących z: chirurgii - prof. Krzysztof Paśnik oraz lek. Piotr Szenk, z kardiologii - dr Piotr Tyślerowicz. W wyniku tych zmian z chirurgii odszedł jeszcze dr Mariusz Marszał oraz dr Anna Zaremba. Studenci spotkali się w tej sprawie z Rektorem, na co ten odpowiedział, że nie jest w stanie zatrzymać wykładowców, że te zwolnienia to wina szpitala, nie ma ludzi niezastąpionych i ogólnie to Uczelnia podpisze umowę ze szpitalem powiatowym w Pionkach (tak, powiatowym). Ponadto Pan Rektor zdaje się nie rozumieć, że my nie potrzebujemy umowy z nowym szpitalem, ponieważ umowa ze szpitalem Wojewódzkim w Radomiu dalej obowiązuje i nowa Pani Prezes deklaruje chęć współpracy z uczelnią. Po prostu w tych szpitalach nie ma komu dla studentów wykładać i prowadzić klinik! Zatem Z POCZĄTKIEM GRUDNIA NIE MA KTO Z NAMI PROWADZIĆ ZAJĘĆ W SZPITALU. PADAJĄ KLINIKI. JAKO PRZYSZLI LEKARZE JESTEŚMY OD GRUDNIA POZOSTAWIENI BEZ ZAJĘĆ Z PACJENTEM. Jednym z kolejnych absurdów tej uczelni jest fakt, że prosektorium zostało wybudowane tutaj dopiero po 4 latach od zarekrutowania pierwszych studentów. Wcześniejsze roczniki odbywały TYGODNIOWY kurs w ramach zajęć z Anatomii Prawidłowej na wyjeździe do prosektorium innym uniwersytecie. Obecny 5 rok miał te zajęcia dopiero po ukończeniu swojego 2 roku, gdzie Anatomie mieli już dawno zaliczoną w indeksach. Na takim wyjeździe we wrześniu 2019 studenci nie musieli płacić za zakwaterowanie, natomiast we wrześniu 2020 koszt zakwaterowania w Warszawie musieli pokryć sami. Co więcej, celowe przekładanie tych zajęć na wrzesień uniemożliwiało studentom np. dostanie dokumentów potwierdzających zaliczenie roku, które umożliwiłyby przeniesienie się na inną uczelnię (co roku jest przedmiot lub osoba, która utrudnia zdobycie takich dokumentów). Na co dzień Anatomii nauczano nas za pomocą prezentacji w Power Pointcie, a czasem z użyciem stołu Anatomage. Oczywiście, jeśli ktoś miał szczęście wylosować prowadzącego, który stara się przychodzić na zajęcia xD bo jest też taki, który zawsze spóźnia się 2 godziny lub nie przychodzi wcale, i nie informuje o tym czekającej na korytarzu parę godzin grupy. Uczy do dziś. I do dziś są te same zgłaszane przez pierwszaki problemy - okazuje się, że nie wystarczy wybudować budynku i wstawić tam kości (na preparaty mokre dalej czekamy), aby stare problemy zniknęły. Ale poziom musi być, więc na zdalnych zaliczeniach z anaty studenci mają 35 sekund na wybranie prawidłowej odpowiedzi na pytanie 5-krotnego wyboru. Z zakresu, z którego nie mieli wszystkich zajęć. Tak się robi wysoki poziom, wiadomo :D No i dalej - kadra. Kadra dydaktyczna jeśli już zostanie znaleziona przez naszą uczelnie (bo nie jest z tym tak ł
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 135 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.