zadziwienia
15
Nie potrafię jakoś rozstać się z tematem analiz suchych gaci na dnie oceanu (copyright @Ikkona).
Oto w najzupełniej zwyczajny sposób porozmawiałem sobie na wizycie z pacjentką o jej niezbyt nasilonych ale jakoś realnych dolegliwościach, zaplanowaliśmy dalszą diagnostykę, bez żadnych fajerwerków, itd, rutyna taka że aż przykro patrzeć, jaka rutyna.
Ona wychodzi, już zamyka drzwi, ale jeszcze je uchyla, spogląda, robi aktorską pauzę i mówi "jest pan niezwykle miłym lekarzem, nie spotyka się takich".
Nieważne, nie dbam o to, jak już pisałem, kilkadziesiąt tysięcy spotkanych pacjentów skutecznie wywołało we mnie odruch taśmy - są substratem do przerobienia i niczym innym, a staram się bo nie chcę pójść siedzieć, tyle.
Chodzi mi o to i o tym są tytułowe zadziwienia, że nie ogarniam zasady.
Dzień jak co dzień. Nastrój średni. Jutro dyżur, więc żaden tam piątek (i to w obie strony, ani w mainstreamie cieszyć się że piątek, ani w asocjalnym piwnicznym getcie martwić się że piątek, bo nic to zmienia). Nawet trochę głowa boli więc i rozdrażnienie mogło być.
I chodzi mi o to że nie rozumiem o co tu chodzi. Bo jeśli - rzadko bo rzadko ale przecie
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 15 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.