oddaliłem się

131
Chcę się z Wami podzielić pewną, trochę może trudną sytuacją. Oto wizyta domowa z NPL bez istotnego sensu i celu (życie pokazało że zdecydowanie bez); jest oto 90 letni pacjent z dawna leżący, po COVID niedawno, po zapaleniu płuc, pogarszający się chyba od 2 miesięcy, bez połowy twarzy po oper. rozległego ca basocellulare, w leczeniu paliatywnym ca prostaty, ogólnie zapewne z inną wielochorobowością co do której się dystansował i nie leczył regularnie. Z powodu duszności wezwano ZRM, które raczyło było zadzwonić do NPL bo pacjent nie wyraża zgody na szpital, jeszcze jest przytomny ale.... (tu głos sensownego i po głosie sądząc doświadczonego ratownika wyraźnie zasugerował że to końcówka), pacjent nie ma mierzalnego ciśnienia (ach ci staruszkowie, jak ja ich znam z oddziału, kilka dób agonii z ciśnieniem nieoznaczalnie niskim). A wizyta po co? Bo może wdrożyć lecze
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 131 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.