3 centymetry
11
Mówi się, że rozmiar nie ma znaczenia. Te 3 centymetry dla mnie mają. Tyle dzieliło Nas od wdarcia się powodziowej wody do Naszego domku. To bardzo ważne 3 centymetry w moim życiu. To kolejny kamyczek pozwalający ocenić co w życiu jest ważne. I nie jest to , za czym codziennie tak zapamiętale gonimy. Czasami potrzeba brudnej, powodziowej wody aby zmyć z siebie brud codzienności.
Mnie oczywiście nie było w domu, a jakże. Te 3 centymetry brakło i nie byłoby mnie z moją rodziną w ważnych i niebezpiecznych dla nich chwilach. O drugiej w nocy, po kolejnym przyjętym banalnym kaszelku i katarze, alarm telefoniczny od żony: „jest źle, woda sięga progów, w ogrodzie prawie po pas”. Chwila namysłu i decyzja może być tylko jedna, wracam do domu, do Nich, do dzieci. Poprosiłem tylko kolegę internistę, aby przyjął ewentualnie też małych pacjentów, bo dyżur do 8.00. Droga dramatyczna, oberwanie chmury, a do domku prawie 40 kilometrów, spieszę się, ryzykuję prędkością, od czasu do czasu oblewany wodą jak z wiadra z pod kół innych samochodów. Na kilometr przed domem na drodze jezioro, nie da się dalej jechać. Zostawiam auto na chodniku, trochę podwyższonym, nie mam pewności czy jest bezpieczne, to nic. Biorę tylko dokumenty i per pedes do domku. Woda miejscami sięga do pasa, rwąca i niebezpieczna, a ja biegnę środkiem głównej drogi; nie przypuszczałem nigdy, że Bronek Malinowski znajdzie we mnie naśladowcę w biegu na 3000 z przeszkodami, wodnymi. Widz
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 11 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.