O tym, jak postanowiłam uratować topniejący majątek Marka Zukerberga
35
Zgodnie z sugestiami uczonych w temacie, słuchając rad młodszych i starszych( dziękuję @KK i @gin) , a także respektując biblijne " szukajcie a znajdziecie", ja -kobieta dojrzała( bo przecież nie stara), postanowiłam-uwaga(!) zasilić szeregi podupadającego, przestarzałego i całkowicie passe dla młodszego pokolenia-fecebooka! Tak, dobrze słyszycie-facebooka. Ja, zagorzały wróg i prześmiewca tego czegoś, czego nazwę wypowiadałam zawsze z nieskrywaną pogardą.
Do decyzji skłoniło mnie:
1/strach przed cyberatakiem(?), 2/skąpstwo, 3/ brak wiary w powodzenie operacji na innym portalu, o którym wspominałam, a który zwie się sportpartner.com . Gdzie chciałam znaleźć towarzystwo w góry, na rower i do tańca( chcę przejść kursy)
Moja kompanija górska, która zawiązała się w geście rozpaczy i tęsknoty za grupą zorganizowaną, której wszyscy jesteśmy, pardon-czlonkami, po ogłoszeniu covida największym dyktatorem, powoli rozpada się. Gdyż prawie każda ustalona wycieczka na pół dnia, a czasem godzinę przed wyjściem z domu, stała się zagrożona z powodu pogarszającego się stanu fizykalnego i mentalnego osób będących pod opieką moich znajomych. Są to dwie pary sędziwych staruszków, u których...nie znasz dnia , ni godziny.
Więc wielokrotnie wyjazd wykonywałam sama, bo , jak wiadomo-lubię góry, a mam właściwie zabronione. Znaczy, samotne wyprawy. Przez Młodą, która ma świadomość, bo też chodzi po górkach, CO może się wydarzyć i co, zgodnie z prawem Marfiego, na pewno się wydarzy, jak tylko będzie mogło. Choćby głupie skręcenie nogi i brak zasięgu w t
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 35 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.