Dlaczego przyciągam samych prymitywów, lebiody i nieudaczników?

106
Mial być piękny zimowy dzień z przyjemną, niezbyt wyczerpującą wędrówką po górkach. Takich se, do 1000 m npm. Popatrzyłam w program, 17 km, przewyższenie ok 700, ponad 6 godzin na to, spoko myślę, będzie fajnie. No i było. Do trzeciego podejścia. Gdyż wredota tych niepozornych górek zwanych Beskiden Wyspowym okazała się większa niż zakładałam. Po trzeciej górce, kiedy znów osiągnęliśmy dolinę, grzęznac w błocie po kostki i kiedy myślałam, że obiecana knajpa( wiedząc, że jest taki punkt programu nie wzięłam prawie nic do jedzenia)jest o rzut beretem, moi koleżkowie przewodnicy oświadczyli,że jeszcze- bagatela- 4,5 km asfaltem i na końcu pionową ścianą w lesie. To nic, bo góry to góry, chociaż tym razem zmęczenie było na końcówce już tak duże, że mi się naprawdę nogi gięły i klęłam wcale nie bezgłośnie i wcale nie jak białogłowa na tym ostatnim podejściu, bo jak się domyślacie był to genialny SKRÓT, zrobiony, żeby skrócić, bo już wszyscy byli zagotowani i mieli dość. No więc SKRÓT, jak to skrot ( nigdy nie róbcie skrótów w górach!) okazał się zdługiem( dlaczego tak jest zawsze?), w dodatku z tą wyrypą na finiszu, po której buty jechały do tyłu, bo mokro I
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 106 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.