Sposób na kryzys czyli economy class

34
O tym,że tak się dzieje w topowych restauracjach z niezliczoną ilością gwiazdek Michelin, słyszałam, ba-mam nawet w rodzinie specjalistę od darmowych obiadów dla całej 4-6 osobowej grupy, ale to Trójmiasto. Znaczy się- wielki świat. Ale ,że u mnie , w powiatowym , galicyjskim miasteczku są takie przedsiębiorcze osobniki , no... szczerze mówiąc, obserwowałam z żuchwą w barszczu ukraińskim. Otóż: zasiadłszy nad swoją zdobyczą obiadową, za którą uiściłam ekwiwalent w złotych polskich w jadłodajni, do której wpadam lata w locie pomiędzy pracami na " coś domowego", oczom mym ukazała się tłusta jejmość wzrostu co prawda napoleońskiego, ale za to Bi-eM-aja zacnego, który, szybkim działaniem o nazwie " na oko" wyceniłam na pomiędzy 35-40, siedząca dokładnie naprzeciwko , kilka stolików dalej. Przed około 60-letnią jejmością ubraną w zwiewne , powłóczyste szaty i lakierki na koturnach( niestety nie wliczają się do wzoru BMI) oraz czerwony sznur paciorków( drewnianych?) na szyi zwieńczonej platynowo-siwymi włosami z różowym, jaskrawym tonerem na czubie, na całym stoliku porozstawiane były dania: 1/zupka koloru buraczkowego, pewnie ukraiński 2/ zupka koloru pomarańczowego, pewnie pomidorowa 3/dwa( różne!) zestawy surówek 4/ ogromna( 1.5? 2,5?) porcja pierogów w
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 34 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.