"Za wyręczanie kolegi i ofiarność lekarz może nie wyjść z sądu"

9
"Zgadzając się na zastępowanie kolegów, lekarz naraża się na zarzut narażenia życia i zdrowia pacjenta, a także na utratę prawa wykonywania zawodu. Braki kadrowe w szpitalach dają się coraz bardziej we znaki, a medycy coraz częściej zmuszeni są pracować za nieobecnych kolegów. Prawnicy ostrzegają jednak, że taka ofiarność może skończyć się tragicznie dla pacjenta, a lekarz może nie wyjść z sądu. Roztrojony medyk Chirurg ogólny dyżurujący w szpitalnym oddziale ratunkowym (SOR) wojewódzkiego szpitala na Mazowszu usłyszał w poniedziałek, że od godz. 15 będzie dyżurować sam, bo na odcinku ortopedycznym i internistycznym brakuje dyżurnych. Kiedy zaprotestował, usłyszał, że może liczyć na wsparcie chirurga dziecięcego oraz neurologa, dyżurujących na dwóch oddzielnych odcinkach. – Oznaczało to, że mam się nie tylko roztroić, ale w kilka godzin przyswoić sobie wiedzę z dwóch odrębnych specjalizacji. A ja nie jestem ani ortopedą, ani internistą – ironizuje lekarz. Po interwencji u dyrekcji szpitala wywalczył pomoc kardiochirurga, który tego dnia miał dyżur na swoim oddziale i przejął pacjentów internistycznych. Mógł ich przyjmować jako tzw. lekarz systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. – Przetrwaliśmy, ale był to jeden z najcięższych dyżurów w moim życiu. Obaj z kardiochirurgiem powiedzieliśmy rano, że nie powtórzymy tego już nigdy więcej. Głównie ze względu na olbrzymią odpowiedzialność. Nie chodzi już tylko o to, że miałem leczyć pacjentów ortopedycznych, nie będąc ortopedą, ale o to, że mogło dojść do sytuacji, w której jedno
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 9 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.