Putinizm w polskiej służbie zdrowia - czyli jak rozkradane są środki na ochronę zdrowia w Polsce
17
Patrząc na zasady działania i dotychczasowe osiągi rosyjskiej armii na Ukrainie zauważam spore podobieństwo instytucjonalne pomiędzy rosyjską armią i polską ochroną zdrowia. W obu tych instytucjach topi się w błocie miliony złotych, zarządzanie jest skrajnie nieefektywne, działania szkolące i kontrolujące są w dużej mierze pozorowane, większość czasu spędza się na pracy obowiązkowej, żmudnej, która jednak nikomu nie przynosi żadnej korzyści. Ot sztuka dla sztuki.
Zacznijmy:
- szkolenie amerykańskiej kadry podoficerskiej i oficerskiej polega na tym by "wyprodukować" jak najbardziej samodzielnego i decyzyjnego i efektywnego oficera, szkolenie rosyjskiej kadry oficerskiej i polskich lekarzy polega na tym by wyprodukować takiego który będzie. Od 1 roku studiów, przez staż, kursy specjalizacyjne, rezydenturę i szkolenie podyplomowe - wszędzie tam panuje zasada my udajemy że Cię uczymy, a ty udajesz, że się uczysz. Za przykład podaje choćby badanie USG które jest na zachodzie uczone już na studiach, a u nas nie tego nawet na rezydenturze. Oczywiście w papierach polskich lekarzy wszystko jest prima sort, każdy stażysta z mojego rocznika miał podbite że odebrał samodzielnie poród itd. , jak to wygląda w praktyce wszyscy wiemy.... W rezultacie w Polsce leczy się konsultacjami - ostatnio nawet nasi interniści się zbiesili i zrzucają pracę na poszczególnych kolegów zalecając konsultacje reumatologiczne,
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 17 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.