dziennik zarazy
2
"Znowu wykrakałem. Pisałem w październiku, kiedy o wojnie to tylko zagorzalcy straszyli, że kowidowe eksperymenta z gospodarką mogą się skończyć głodem. Wtedy wydawało się, że świat już bardziej nie może przyspieszyć, ale jednak dał radę.
Mamy bowiem wojnę w spichlerzu Europy i kawałka świata. Ukraina i Rosja to głównie dostawcy zboża. W obu krajach jest zamieszanie z powodu wojny i co najmniej Ukraina już nie zasieje na tegoroczne zbiory. Rosja, jak cię mogę, do czego zaraz zresztą jeszcze wrócimy. Okazało się, że Putin to sobie dobrze ułożył. Zawiesił za gardło, nie bez udziału Niemiec, Europę na gazowym sznurze i teraz wszyscy są spolegliwi dla Kremla, bo może im podmarznąć to i owo, jak się kurki przymknie. Wygląda to na sezonowy szantaż, który może się zmniejszyć jak się ociepli.
Nic podobnego. Wtedy wchodzi innych szantaż – głód. No bo, jak pisałem Ukraina może nawet nie zasiać, a Rosja może i wtedy to ona będzie miała następne narzędzie szantażu – zboże. A więc będziemy mieli swego rodzaju płodozmian. A to jest sprawa zasadnicza. Na zboże się czeka, ciężko je gdzieś wynaleźć, zwłaszcza, że połowę światowych zapasów wykupili już Chińczycy.
Efektem głodu będzie wzmożenie fali
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 2 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.