"Służba Putina do zadań specjalnych zatruwa Polskę. Tak działa RISI."

2
"Pomógł w 2016 r. wygrać wybory prezydenckie w USA Donaldowi Trumpowi, w Polsce promował antyukraińskie oraz ultrakonserwatywne idee podchwycane m.in. przez środowiska antyaborcyjne.Rosyjski Instytut Studiów Strategicznych (RISI) to oficjalnie think tank przygotowujący analizy na potrzeby Kremla, nieoficjalnie zaś służba specjalna. W Polsce jest mało znany, choć już w 2015 r. kontrwywiad ostrzegał przed RISI, i to w jawnych publikacjach, takich jak wydawany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego „Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego". Ludzie RISI promowali w Polsce potępianie wszelkich zachodnich „nowinek" – od edukacji seksualnej wśród młodzieży po związki homoseksualne, dostęp do aborcji i rozwody. Promowali również tzw. konserwatywne wartości, czyli rodzinę jako wyłączny związek kobiety i mężczyzny, najlepiej wielodzietną. Jednym z głównych celów działalności RISI była Ukraina, a ściślej – kreowanie obrazu tego kraju jako rządzonego przez banderowców, czyli faszystowskiego. Z tym właśnie związane są podsuwane od wielu lat Polsce – i to nie tylko marginalnym ekstremistom – pomysły rewizji granic. Najbardziej głośnym przykładem jest zachęcanie Polski do udziału w rozbiorze Ukrainy i przejęcie Lwowa, co już kilka lat temu sugerował rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow..W samej Rosji RISI angażował się również w kneblowanie niezależnych instytucji pozarządowych jako tzw. agentów zagranicy. To spod ręki jego analityków wyszedł plan działań, które powinny zostać przeciwko nim podjęte. Dziś bardzo zbliżone zapisy próbuje w Polsce wprowadzić w życie Zbigniew Ziobro i politycy jego Solidarnej Polski. Pomóc Trumpowi, zniszczyć Clinton Rosyjski Instytut Studiów Strategicznych powstał w 1992 r. na mocy decyzji prezydenta Borysa Jelcyna, po likwidacji KGB i utworzeniu m.in. Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR). I to właśnie tej służbie RISI podlegał formalnie do 2009 r.Następnie, po podporządkowaniu bezpośrednio Kremlowi, stał się eksperckim zapleczem Władimira Putina. Mimo to RISI nie odciął się od swoich kagiebowskich korzeni. Na jego czele stoi Michaił Fradkow, były funkcjonariusz KGB, premier Rosji (2004-07) i wieloletni szef SWR (2007-16), odznaczony niedawno osobiście przez Putina prezydenckim Orderem Męstwa. Wcześniej, w latach 2009–17, Instytutowi szefował inny były oficer KGB, a następnie generał SWR Leonid Reszetnikow. To właśnie za jego kierownictwa w instytucie powstał plan Russiagate, czyli rosyjskiej ingerencji w amerykańskie wybory prezydenckie, by pomóc wygrać w 2016 r. Donaldowi Trumpowi. Jak rok później informowała agencja Reuters, powołując się na urzędników amerykańskiego rządu, w RISI powstały dwa plany działania związane z wyborami w USA. Jeden przewidywał wsparcie dla kandydatury Trumpa poprzez podjęcie działań propagandowych w social mediach i przez aktywnych w Ameryce, a związanych z Kremlem nadawców takich jak telewizja RT. Drugi plan, późniejszy, postulował położenie większego nacisku na zniszczenie wizerunku kandydatki Demokratów Hillary Clinton, która niedługo przed wyborami prowadziła w sondażach. Trump wygrał. Podobne działania RISI prowadził w Bułgarii, gdzie wsparł prorosyjskiego kandydata na prezyde
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 2 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.