Rozczarowanie

63
Robię specjalizację z psychiatrii. I jako że sama mam problemy psychiczne patrzę na tą specjalizację oczami zarówno lekarza jak i pacjenta. Psychiatria była nazywana "czarną owcą medycyny" ze względu na lobotomię czy śpiączki insulinowe albo inne nieludzkie metody. A ja mam poczucie, nie urażając tych którzy odnajdują się w tej specce, że psychiatria nadal błądzi. Oczywiście wynalezienie leków przeciwpsychotycznych było przełomem i teraz wielu psychiatrów ma poczucie że wreszcie mają skuteczne narzędzie by leczyć, jednak mam wrażenie że leki te są nadużywane i że to iż pacjenci tak często sami je odstawiają lub redukują sobie dawki nie dzieje się bez przyczyny. Ja osobiście czuję się rozdarta, bo jestem osobą która ma za sobą doświadczenia psychotyczne oraz maniakalne. Oczywiście jestem zdania że leki przeciwpsychotyczne są potrzebne żeby móc funkcjonować na codzień w zwykłym stanie świadomości. Nie chcielibyśmy by np pilot samolotu latał wyżej niż samolot. Ale, wczuwając się w pacjenta, ja np nie jestem w stanie odzobaczyć tego co zobaczyłam i co czułam podczas epizodów. Podobno pacjent jest "wglądowy" i krytyczny kiedy uzna swoje psychotyczne doświadczenia za bezsensowne, a dla mnie to droga do nikąd. Dla mnie te przeżycia mają głębokie duchowe znaczenie i mają niebagatelny wpływ na moje życie i decyzje. Dlaczego
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 63 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.