Takie sobie bajeczki

94
To kolega, ojciec dwojga zwrócił uwagę że nie ma co czytać młodziakom.Dzieciaki 4i 6 lat czyli matryca gotowa do zapisania, a tu nie ma co czytać.Harrego Pottera nie wszyscy tolerują z powodów religijnych..To rozpasane czarodziejstwo i do tego przenikające nasz zmaterializowany świat..Fuj, i po trzykroć fuj. Więc siegnął do klasyki.Na pierwszy ogień, nie mylić z paleniem książek, poszli Jaś i Małgosia.I od razu zgrzyty.Dzieci pytają po pierwszych zdaniach dlaczego rodzice wywieźli dzieci do lasu.Czy nie były grzeczne, a może nie chciały jeść, co w dzieciństwie jest grzechem kardynalnym. Kolega coś tam nawinął żeby przejść do dalszej części bajki a tam kolejne bomby.Wywiezione rodzeństwo , a własciewie bardzo męski Jaś , zostawia ślady w lesie, jakieś wstążki czy kokardki czy coś, i wraca do domu po tych śladach. Ojciec i macocha zaskoczeni. Nie ucieszyli się.Szok, niedowierzanie.Dzieci spakowane i wywiazione po raz wtóry w las. Jaś któremu skończyły sie wstążki znaczy drogę okruszkami.Niestety.Zadziałała brutalna ekologia.Okruszki zjedli ptacy, wiewiórki, w sumie kto chciał i dzieci się zgubili. Dalej to już sztampa,Baba Jaga , piec, dzieci wracają ze skrzynką skarbów i najedzone pierników do rodziców czyli jest pewność , że ci nie wywalą ich znowu do lasu, a tam niespodzianka. Macocha chyba nie wytrzymuje nerwowo i gdzieś znika.Ojciec okaz
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 94 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.