Einstein była kobietą…
5
Mileva, mudra glava*. Kim była pierwsza żona największego uczonego wszech czasów
Nie podpisywała się pod artykułami naukowymi męża. Sądziła, że nie musi. W końcu byli jak jeden kamień. Byli Ein Stein.
Rok 1914, Berlin. Lista zasad i warunków:
Zadbasz o to, by:
moje ubrania i bielizna były w odpowiednim stanie;
trzy posiłki dziennie były dostarczane bezpośrednio do mojego pokoju;
moja sypialnia i gabinet były utrzymane w czystości i porządku, nie dotyczy to biurka i wszystkiego, co się na nim znajduje.
Zrzekniesz się wszelkich osobistych relacji ze mną, chyba że będą absolutnie niezbędne ze względów powinności społecznych. W szczególności nie wymagaj ode mnie:
spędzania ze sobą czasu w domu;
wspólnego podróżowania.
Będziesz przestrzegać poniższych zasad:
nie będziesz oczekiwała żadnej intymności ani nie będziesz robiła mi w tej kwestii wymówek;
nie będziesz się do mnie odzywała;
opuścisz moją sypialnię lub gabinet, gdy tylko tego zażądam.
Nie podejmiesz żadnych działań umniejszających mnie w oczach naszych dzieci.
Tylko przy zachowaniu tych warunków możemy pozostać razem – napisał Albert Einstein do swojej żony Milevy Einstein-Marić. Zakochany już w innej – swojej kuzynce Elsie – chciał odciąć się raz na zawsze od kobiety, która dała mu troje dzieci i pomogła wspiąć się na naukowy Olimp. Czy gdyby nie Mileva, znakomita matematyczka, błyskotliwa fizyczka i osoba o wyjątkowo szerokich horyzontach, Albert Einstein stworzyłby swoje przełomowe prace?
Mała serbska czarownica**
Gdy poznała Einsteina, była jedną z pięciorga studentów profesora Heinricha Webera, cenionego fizyka i wykładowcy Politechniki w Zurychu (ETH). Studentów, bo choć Weber sam przyjął Milevę na uczelnię, nie tolerował kobiet w nauce i regularnie zwracał się do swoich podopiecznych "panowie", i to nawet mówiąc bezpośrednio do Milevy. Miała 20 lat i była piątą kobietą, która dostała się na tę stateczną uczelnię techniczną – jedną z niewielu na świecie, które w ogóle przyjmowały kobiety. Dlatego nie w głowie była jej miłość ani zaloty niesfornego 17-latka z bujną czupryną i szelmowskim uśmiechem.
Urodziła się w 1875 roku w serbskim miasteczku Titel jako trzecie dziecko oficera armii austro-węgierskiej. Trzecie, choć była najstarsza z trojga żyjącego rodzeństwa. Dwoje urodzonych przed nią dzieci zmarło, pozostawiając rodzinę, szczególnie matkę, w niekończącej się żałobie. Matkę, która nie spodziewała się po córce za wiele. Powikłania przy porodzie sprawiły, że Mileva miała zwichnięty staw biodrowy i kulała. To zdaniem matki przekreśliło przyszłość córki, która nie nadawała się do małżeństwa. Może dlatego nie oponowała zbytnio, gdy ojciec, wbrew ówczesnym obyczajom, wspierał naukowe zapędy Milevy. A ona świetnie radziła sobie przede wszystkim z naukami ścisłymi. Pod okiem ojca, który własną pracą doszedł do znacznego majątku, uczyła się fizyki i powtarzała klasyczne eksperymenty Newtona. Miała również dar do języków i niezły słuch muzyczny.
Ojciec wysłał ją do gimnazjum w Nowym Sadzie, później do kolejnego w Sremskiej Mitrovicy. To nie wystarczyło. Aby móc rozwijać talent, Mileva potrzebowała lekcji matematyki i fizyki, dyplomu umożliwiającego jej podjęcie studiów uniwersyteckich. A o to nie było łatwo.
Uniwersytety były dla mężczyzn, politechniki tym bardziej. Podnoszono, że kobiety nie mają wystarczająco lotnych umysłów, by odbierać wyższe wykształcenie, a ich obecność w salach wykładowych przeszkadza mężczyznom w skupieniu. Przykład? Jeszcze w 1900 roku Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego uchwalił, że "kobiety ze względu na szczególne właściwości ich temperamentu i ich uzdolnienia umysłowe nie posiadają odpowiedniej kwalifikacji". W tym samym roku ukazała się również niesławna rozprawa niemieckiego neurologa Paula Juliusa Möbiusa zatytułowana "O umysłowym i moralnym niedorozwoju kobiety", w której można było znaleźć między innymi takie stwierdzenia: "Cały postęp pochodzi od mężczyzn. Dlatego kobieta ciąży mu niejednokrotnie wagą ołowiu", czy: "pod względem umysłowym należy kobiecie dostarczyć wszystkiego tego, co ułatwia powołanie matki, a usunąć wszystko to, co je utrudni".
Dlatego gdy Mileva dostała od władz Austro-Węgier specjalne pozwolenie na uczęszczanie do gimnazjum dla chłopców w Zagrzebiu, nie została mile powitana. Wytykano ją palcami – brzydka, kulawa, cicha, prawie niema. A jednak tak dobra, że żaden z uczniów nie dorównywał jej wiedzą i talentem. Ukończyła szkołę z celującymi ocenami i mogła zacząć myśleć o studiach.
Tylko gdzie? Maria Skłodowska, która nie mogła studiować w Polsce, wybrała się na Sorbonę, wówczas najnowocześniejszą światopoglądowo uczelnię w Europie. Ale Skłodowska od najmłodszych lat uczyła się francuskiego, języka ówczesnej inteligencji. Wychowana w Austro-Węgrzech Mileva z równą lekkością co Skłodowska francuskim operowała językiem niemieckim. Celem stała się więc uznawana wówczas za mekkę nowoczesności Szwajcaria, a konkretnie Zurych, do którego tłumnie ściągali studenci z niemieckojęzycznej części Europy. Tamtejszy uniwersytet przyjmował kobiety. Mileva początkowo zapisała się na studia medyczne, z których jednak zrezygnowała, gdy Heinrich Weber mimo oporów zdecydował się przyjąć ją na politechnikę.
Założona w 1854 roku Politechnika Federalna w Zurychu do dziś uznawana jest za jedną z najlepszych światowych uczelni technicznych. To tam studiował Wilhelm Conrad Roentgen, laureat pierwszej, historycznej Nagrody Nobla z fizyki (1901
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 5 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.