Nagłe, niespodziewane zgony dzieci.
12
Nie da się ukryć że większość pracy pediatry czy lekarza rodzinnego pracującego z dziećmi, to przerzucanie tony katarków, kaszelków, czasem zlecanie antybiotyku na częste infekcje bakteryjne, które jednak rozwijają się w sposób dosyć typowy i przewidywalny.
Jednak największą zmorą tej pracy jest możliwość przeoczenia ciężkiego stanu dziecka, co jest dodatkowo utrudnione tym, że jest to sytuacja rzadka.
Sama staram się pracować bardzo dokładnie- zawsze badam dziecko gorączkujące od stóp do głów, obserwuję pod kątem trudności z oddychaniem, wypytuję o aktywność i i
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 12 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.