nagłe olśnienia lewaków

84
uwaga! Lewacy odkrywają koło. Lewacy wymyślają proch. Lewacy odkrywają, że przez otwarte drzwi można przejść, nie trzeba ich wyważać. Lewacy odkrywają że.....mają mózg, co prawda z dawna nie używany i każda próba myślenia boli, to jasne, ale......da się. https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,28603839,samochod-elektryczny-jak-chcemy-rewolucji-to-przed-nami-ciezka.html?_ga=2.189172331.1342621841.1655968046-449055900.1645697977#S.krakow-K.C-B.2-L.1.zw Zimno, ciemno i do domu daleko: podróż samochodem elektrycznym okazała się koszmarem. Tak rewolucji nie zrobimy 22.06.2022, 06:35 Dominika Wantuch Bateria w moim samochodzie elektrycznym słabła z każdą chwilą. Od kilku godzin nie udało mi się jej naładować, bo albo brakowało kabli, albo stacja była nieczynna, albo ładowarka nie pasowała. Uratowali mnie znajomi. I ich diesel. - Jeśli mamy przesiąść się wszyscy do aut elektrycznych, to czeka nas ogrom pracy - pomyślałam. Za 13 lat na drogi wyjadą ostatnie wyprodukowane samochody z silnikiem spalinowym. Na początku czerwca bowiem Parlament Europejski przegłosował zakaz sprzedaży po 2035 r. samochodów napędzanych paliwami kopalnymi (decyzja wymaga jeszcze potwierdzenia przez Radę Europejską). Od tego momentu kupować będziemy już mogli tylko samochody zeroemisyjne, a diesle i auta benzynowe powoli będą znikać z dróg. Choć wydaje się, że 13 lat to mnóstwo czasu, by przeprowadzić rewolucję w elektromobilności, to niestety praktyka ostatnich lat pokazuje, że w Polsce słowo "rewolucja" należałoby zamienić raczej na "bardzo powolna, pełzająca zmiana". Już w 2016 r. premier Matusz Morawiecki na konferencji zapowiadającej ową rewolucję przekonywał, że "rozwój elektromobilności ma być kołem zamachowym polskiej gospodarki i polskiej reindustrializacji". - Czy my jesteśmy w stanie dogonić kraje zachodnie, które od stu lat produkują silniki? Nie bardzo jesteśmy w stanie! Ale czy jesteśmy w stanie wskoczyć i surfować na tej czwartej fali rewolucji gospodarczej, która jest przed nami? - pytał premier. I odpowiadał sam sobie: - Właśnie to jest ten nasz moment, to jest nasza chwila! - mówił, zapowiadając, że do 2025 r. w Polsce będzie milion aut elektrycznych. Sześć lat później, latem 2022 r. po polskich drogach jeździ niespełna 47 tys. samochodów zelektryfikowanych, w tym nieco ponad 24 tys. hybryd typu plug-in i 22,5 tys. samochodów, które do napędu wykorzystują energię elektryczną magazynowaną w bateriach. Do miliona bardzo daleko. Ale być może powinniśmy dziś raczej podziękować za to, że tego obiecanego miliona aut elektrycznych nie mamy. Cóż, postanowiłam przetestować, jak elektryk sprawdza się nie tylko w mieście, ale i na trasie z Krakowa do Katowic. Zapowiadało się całkiem przyjemnie. Jeszcze w Krakowie sprawdziłam - w pobliżu domu jest kilka stacji ładowania samochodów elektrycznych. - Ale nie ma potrzeby ładować - rzucił sprzedawca jeszcze w salonie samochodowym. - Bateria powinna wystarczyć na całą podróż - dodał, wskazując na spakowaną w bagażniku na wszelki wypadek przenośną ładowarkę. - Ładowanie jest banalnie proste i szybkie. Podpina pani ładowarkę z jednej strony do gniazdka w garażu, z drugiej do samochodu i się ładuje. Albo może pani podjechać na ogólnodostępną stację i tam podpiąć kable - wyjaśnił w żołnierskich słowach i życzył udanej podróży. Ta, tuż po przekroczeniu bramek na autostradzie, zaczęła nieco zaskakiwać. Każde przyspieszenie samochodu wskazywało, jak drastycznie rośnie zużycie baterii w samochodzie. W efekcie po przejechaniu niespełna 90 km samochód wskazywał, że bateria, która miała starczyć na ok. 200 km, wystarczy już zaledwie na 80 km. Nieco za mało, by spokojnie wrócić z Katowic do Krakowa. - Jedziemy ładować samochód - postanowiłam. I tu zaczęły się prawdziwe schody. Najbliższą dostępną stacją okazała się stacja ładowania Tesli, na której jednak nie można ładować innego samochodu niż tesla. Pojechałam więc nieco dalej, na ogólnodostępną stację. Tam okazało się jednak, że jest to stacja wolnego ładowania wyposażona tylko w gniazdo, do którego należy podłączyć swoje kable. - Nic prostszego - pomyślałam, wyjmując kable z bagażnika. Po kilku minutach klęłam jednak w myślach, bo owszem, kable w samochodzie były, ale jedynie takie, które można podłączyć do domowego gniazdka albo do instalacji trójfazowej, czyli do siły. Tymczasem, co wyjaśnił mi już na potrzeby a
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 84 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.