Szwajcarskie zlecenie ws. śmierci ojca Zbigniewa Ziobry. Płaci prokuratura

85
Ten człowiek jest chory z nienawiści do naszego zawodu. https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,28624235,szwajcarskie-zlecenie-ws-smierci-ojca-ziobry-placi-prokuratura.html?_gl=1*wogyme*_gcl_aw*R0NMLjE2NTI4Nzg1ODYuRUFJYUlRb2JDaE1JdjdTSHc0enA5d0lWRVJ4OUNoMG84d0drRUFBWUFTQUFFZ0laU19EX0J3RQ..&_ga=2.8515509.1427727371.1656306730-1012560050.1652878587&_gac=1.209383078.1652878595.EAIaIQobChMIv7SHw4zp9wIVERx9Ch0o8wGkEAAYASAAEgIZS_D_BwE#S.MT-K.C-B.1-L.1.duzy Prokuratura nie chce ujawnić, ile zapłaciła za opinię ekspertów ze Szwajcarii w sprawie śmierci ojca Zbigniewa Ziobry w krakowskim szpitalu. Za to sama od lat ściga sędzię, bo miała zatwierdzić rzekomo zbyt kosztowną opinię w procesie, w którym uniewinniła lekarzy. Śledczy zamówili ekspertyzę w Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie. Przedstawiciele tego ośrodka brali wcześniej udział w badaniu ciał przymusowych ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej z 2010 r., w której zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 innych osób. Jak twierdzą nasi rozmówcy, szwajcarska ekspertyza mogła kosztować nawet kilkaset tysięcy złotych. Dotyczy jednej z najdłuższych, jeśli nie najdłuższej sprawy lekarskiej w Polsce. Ale pacjent to ojciec obecnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Od 16 lat prokuratura i sąd zajmują się okolicznościami śmierci Jerzego Ziobry i odpowiedzią na pytania, czy czworo krakowskich lekarzy popełniło w leczeniu błędy, które - jak twierdzi rodzina Ziobrów - spowodowały śmierć pacjenta. W sprawę, która początkowo toczyła się przed sądem z prywatnego oskarżenia synów i wdowy po Jerzym Ziobrze, dziś zaangażowany jest niemal cały aparat ścigania: krakowski wydział do spraw przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej i Prokuratura Regionalna w Katowicach. Rodzina Ziobry zaczyna ścigać lekarzy Jerzy Ziobro trafił do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie pod koniec czerwca 2006 r. 2 lipca, po serii zabiegów stentowania w klinice kardiologii, zmarł. Miesiąc później Witold Ziobro, brat Zbigniewa Ziobry, ówczesnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w pierwszym rządzie PiS, zawiadomił śledczych o nieprawidłowościach w leczeniu. - Na moim mężu przeprowadzony został eksperyment medyczny, zoperowano go "na dziko" - twierdziła Krystyna Kornicka-Ziobro. Prokuratura w Ostrowcu Świętokrzyskim dwukrotnie umarzała jednak sprawę, uznając, w oparciu o kompleksową opinię biegłych, że nie doszło do błędu w sztuce lekarskiej. Rodzina Ziobrów zdecydowała się wtedy na złożenie prywatnego aktu oskarżenia przeciwko czterem krakowskim lekarzom, kwestionując przede wszystkim wybraną przez nich metodę leczenia. Posiłkując się prywatnymi opiniami z zagranicy, Krystyna Kornicka-Ziobro dowodziła, że jej mąż powinien trafić do kardiochirurga i przejść operację by-passów, a nie kilkukrotnego wszczepiania stentów. Sytuacja zmieniła się, gdy PiS wygrał wybory w 2015 r., a Zbigniew Ziobro został ponownie ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. - Ciekawe, że wprowadzono zmiany w przepisach umożliwiające prokuraturze włączenie się do postępowania w sądzie, mimo że sama wcześniej umorzyła sprawę. I już miesiąc później prokurator pojawił się w procesie jako strona - mówił nam wówczas krakowski prawnik znający sprawę. - Zmieniono też przepisy niepozwalające obciążyć oskarżycieli subsydiarnych [składających prywatny akt oskarżenia, jak rodzina Ziobrów] kosztami procesu powyżej 300 zł. I za cały proces musi zapłacić skarb państwa, jeśli będzie ostateczne uniewinnienie. Śledczy zaczęli być też bardzo aktywni na sali sądowej. Prokurator domagał się m.in. wyłączenia sędzi Agnieszki Pilarczyk, która prowadziła proces w pierwszej instancji. A gdy ta uniewinniła lekarzy, wystąpił z ap
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 85 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.