Uroboros w sieciówce

0
Ja wiem że rada jaką otrzymam jest "rzuć to badziewie i zarabiaj sam". Ok, przyjmuję. Tłumaczyłem już wiele razy że nie każdy ma talent menadżersko-organizacyjny nawet na skalę malutkiej przychodni więc rada cenna i słuszna, ale nie dla każdego. Rozprawiwszy się wyprzedzająco z Wujkami i Ciociami Dobra Rada Biznesowa, do ad remu. W sieciówce jak wiadomo każdy lekarz jest poddany kontroli. Ja co prawda dobrze żyję z bezpośrednim menadżmentem, ale też jestem sztuka. Oto 5 lat (5 lat!!!!) był spokój z kosztami. Ileż ja razy zastanawiałem się: zapomnieli? Nie liczą kosztów? Jestem jak wiadomo lekarzem diagnozującym, więc koszty mam. A tu 5 lat spokoju. Nagle wybiło. Na grubo. Zacząłem być nieprzyjemnie drogi dla firmy. Nie, spoko, bardzo spoko rozmowa, popatrzyłem na wskaźniki, może i da się z tym coś zrobić, nie chodzi mi w tym wątku o to czy to że tyle i tyle odbiegam od mediany to znaczy że ja za bardzo cykorzę i zlecam czy inni za mało cykorzą i nie zlecają, innymi słowy czy oni mają rację mając okolicę mediany lub poniżej czy może ja mam rację będąc powyżej. Wszystko drożeje to i koszty trzeba liczyć i ja to r
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.