Terapia... ponieważ mam coraz mniej czasu

322
Problem kliniczny
Większość Kolegów wie, w jaki sposób Izba rozpirzyła mi życie. To było w 2018. Mam zdiagnozowane zaburzenia osobowości o typie osobowości paranoicznej z domieszką anankastycznej. Problem w tym, że Izba uparła się na tzw. schizofrenię poronną, czyli schizotypię (F21). Dodatkowego smaczku dodaje fakt, iż jeden z członków komisji, która uznała mnie za psychotyczkę, sam od wielu lat leczy się psychiatrycznie. Przez trzy lata sądziłam się z nimi, starając się udowodnić, że nie jestem wielbłądem. Przegrałam zarówno w NIL (mój były prezes OIL był tam wiceprezesem, więc rozpatrywał skargę sam na siebie), jak i w dwóch sądach. Zostaje mi Strasburg, ale nie chcę wykorzystywać ostatniego asa. Tak samo jak nie chcę nagłaśniać sprawy. W 2019 poszłam na ugodę z nowym prezesem mojej Izby. Umowa polegała na tym, że miałam dostać tym razem normalny i bezstronny skład komisji, zostanę przywrócona do zawodu, a w zamian zrezygnuję z jakichkolwiek roszczeń sądowych. Ta druga komisja odwlekła się w czasie z powodu koronawirusa, więc doszło do niej dopiero na początku 2021. Problem w tym, że... mój mąż zaufania zachorował na dorzut koronawirusa, więc poszłam na spotkanie z komisją sama i przerażona. Pod wpływem stresu zaczęłam mówić głupstwa, które mnie pogrążyły. Rezultat: utrzymanie rozpoznania poprzedniej komisji. Tak, wiem, powinnam była natychmiast wnioskować o kolejne przeciągnięcie w czasie, dopóki mój obrońca nie wyzdrowieje. Nie zrobiłam tego, ponieważ szanowałam czas komisji. Miałam nadzieję, iż szacunek ten będzie wzajemny. Okaza
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 322 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.