Terapia... ponieważ mam coraz mniej czasu
29 lipca 2022, 14:20322
Problem kliniczny
Większość Kolegów wie, w jaki sposób Izba rozpirzyła mi życie.
To było w 2018. Mam zdiagnozowane zaburzenia osobowości o typie osobowości paranoicznej z domieszką anankastycznej. Problem w tym, że Izba uparła się na tzw. schizofrenię poronną, czyli schizotypię (F21). Dodatkowego smaczku dodaje fakt, iż jeden z członków komisji, która uznała mnie za psychotyczkę, sam od wielu lat leczy się psychiatrycznie.
Przez trzy lata sądziłam się z nimi, starając się udowodnić, że nie jestem wielbłądem. Przegrałam zarówno w NIL (mój były prezes OIL był tam wiceprezesem, więc rozpatrywał skargę sam na siebie), jak i w dwóch sądach. Zostaje mi Strasburg, ale nie chcę wykorzystywać ostatniego asa. Tak samo jak nie chcę nagłaśniać sprawy.
W 2019 poszłam na ugodę z nowym prezesem mojej Izby. Umowa polegała na tym, że miałam dostać tym razem normalny i bezstronny skład komisji, zostanę przywrócona do zawodu, a w zamian zrezygnuję z jakichkolwiek roszczeń sądowych.
Ta druga komisja odwlekła się w czasie z powodu koronawirusa, więc doszło do niej dopiero na początku 2021.
Problem w tym, że... mój mąż zaufania zachorował na dorzut koronawirusa, więc poszłam na spotkanie z komisją sama i przerażona. Pod wpływem stresu zaczęłam mówić głupstwa, które mnie pogrążyły. Rezultat: utrzymanie rozpoznania poprzedniej komisji.
Tak, wiem, powinnam była natychmiast wnioskować o kolejne przeciągnięcie w czasie, dopóki mój obrońca nie wyzdrowieje. Nie zrobiłam tego, ponieważ szanowałam czas komisji. Miałam nadzieję, iż szacunek ten będzie wzajemny. Okaza
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
