Pojedynek trucicieli.
9
Zanim spowszednieje to słowo :trucizna, i nie będzie go słychać w mowie, staniemy sie na niego głusi , a także ślepi w piśmie, przytoczę epicki pojedynek szanowanego truciciela Moreovera i jego asystemki zwanej Dzionek.Uściślę pojedynek Moreowera z Dzionkiem.Hmmm.Jeszcze bardzie usciślę, Moreovera przeciwko Dzionkowi.
Teraz brzmi dobrze.
Od poczatku intrygę uknuł Joe Abercrombie, bo on napisał grubaśne działo"Zemsta najlepiej smakuje na zimno".Byli sobie Moreocer i Dzionek i dobrze im się działo.Truli zgodnie za pieniądze.Zgon zgon poganiał, trup ścielił się gęsto, bo często Moreover choć wirtuoz chałturzył i brał zlecenia grupowe.Dobrze im sie wiodło.
Lecz Dzionek okrzepła, z uczennicy " przynieś , podaj "stała się mądralą, która kończyła w rozmowie wszystkie filozoficzne kwestie mistrza,dopowiadała puente zawieszoną w powietrzu, ku jego zadowoleniu zresztą.Wydawała się kobiecą wersją truciciela. Jego kobiecą stroną.
I tak by sobie żyli beztrosko skaczac z trupa na trupa lecz podszepnięto Dzionkowi, że Moreover chce z niej uczynić kozła ofiarnego.Polityka i takie tak brudy. W przeciwieństwie do czystej sztuki trucia.Dzionek zaczęła się pilnować , znała słowa klucze , które zdradzą jej mistrza w rozmowie i wkrótce one się pojawiły.Nie było na
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 9 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.