chiński syndrom

3
Jak wiadomo, ku zdumieniu części Konsyliowiczów, oglądam czasem vlog Werci T. Lewaczka i wegetarianka, Ok, ale jednak pracująca i studiująca w Chinach a ciekawi mnie ten kraj i są to informacje z pierwszej ręki, poza tym lubię jej sposób mówienia (przy okazji darmowy beka-content gdy prezentuje swe poglądy socjalne itd). Wercia dostaje liczne pytania czemu wobec chińskiego obłędu epidemicznego nie uciekła. Wyjaśnia to logicznie (praktyczny brak możliwości, ma 2 koty które już zupełnie nie mieściły się w chińskim modelu wyjątkowych pozwoleń na wyjazd)- ale tematem były także koszty. Jak zwykle najsmakowitsze są luźno rzucone detale: W szanghajskim lockdownie: 1. można było uzyskać one-way pozwolenie na wyjazd 2. cena biletu koło 20 tys zł nie dziwi w danych okolicznościach 3. był zakaz poruszania się aut po mieście i nie działała komunikacja. Dotarcie na lotnisko wymagało zdobycia rezerwacji na przejazd licen
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 3 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.