Przygoda w Krakowie o zmierzchu.
8
Powiedzmy że jedziemy sie szkolić na kongresie medycyny rodzinnej.Samochód pełny po brzegi spragnionych wiedzy i nie tylko.Takich co sie wyrwali z kieratu i wybili na niepodległość.Do szczęścia brakuje jeszcze pół godizny..Zatrzymujemy sie na ożwczą kawke, bo juz zmierzcha, korki, a tu trzeba dojechac do hotelu.
Nagle kierowca, który widocznie doszedł do ściany w panowaniu nad niesfornym pęcherzem, zatrzymuje auto, niby w korku , ale posuwającycmm się wzdłuż Wisły i wypada w krzaki.Wiadomo natura wezwała.Kawa nie woda.Auto na biegu.5 minut czekamy i nic , nie wraca. Wszyscy nas omij
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 8 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.