Czy to kolejne zaostrzenie choroby specjalizacyjnej ?
66
Problem kliniczny
Przyjeżdża trochę lekarzy z Polski i to zaraz po studiach, kolega w Niemczech też tak mówi, nawet nie rozpoczynają specjalizacji w Polsce.Jak twierdzą, są kłopoty z otwarciem i realizacją nawet "zwykłych" specjalizacji , nie mówiąc o jakiejś neurochirurgii , chirurgii szczękowo -twarzowej czy chirurgii plastycznej. Nie chcą rozpoczynać w Polsce choć dochodzą słuchy, że dobrze jest (z jakichś względów) rozpocząć i dopiero "kontynuować" w pewnych krajach. Wyraźnie określają powody: (dez)organizacja pracy, zarobki, układy.. presja przedstawicieli władz (studia 1, 5 mln zł..odpracowanie...przyz czym o wieloletnich wolontariatach ani słowa - no ale to już dot. specjalizacji,cykl spotkań pt pokaż lekarzu co masz w garażu..) no ale np. architekci czy informatycy odpracowywać już nie muszą.. a młodzi medycy przebąkują, że boją się obligu i pytają dlaczego w sytuacji szczególnej- wojna obok Polski, napływ uchodźców (który ma się zimą zwiększyć) , skutków chaosu pocovidowego , ogromnych kolejek do specjalistów, podobno endokrynolog nawet 3 lata na nfz, brakuje ginekologów i pediatrów ( bo napływ głownie kobiet i dzieci) obciążanie poradni rodzinnych zadaniami specjalistów-tymczasem wielu lekarzy w poz w wieku 70-80 i więcej !! lat (prawda?) itd itp , nie nadaje się specjalizacji lekarzom z ukończonym szkoleniem specjalizacyjnym i podpisem kierown
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 66 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.