dwóch panów na sofie i fotelu nie licząc psa
62
Wczoraj byłem u przyjaciela, tego preppersa.
Plan wieczoru (zrealizowany)
1. rytualna degustacja. Przyjaciel jest też - jako rasowy preppers - samowystarczalny kulinarnie i pędzarniczo, pędzi rozmaite wytwory, w tym coś, co oczywiście z określoną dozą tolerancji można by nazwać polskim chałupniczym wyrobem mającym przypominać whisky.
Degustacja w/w alkoholu, zabutelkowanego w 2017 roku, dojrzewającego wcześniej w beczce 20 litrowej, wykazała nieco alkoholowy, wiśniowy aromat i zupełnie ładnie wygładzony, okrągły smak gdzie spod wiśni wyzierały smaki porzeczek i innych czerwonych owoców, nieco anyżkowości i korzenności. Finisz z zasady krótki.
Ale ja nie o chlaniu tu.
2. omówiliśmy sytuację polityczną, uzyskałem jego (czyli oczywiście jedynie słuszną) interpretację wojny (nie chodzi o NWO, nie chodzi o zdobycze terytorialne, chodzi o kontrolę portów na Morzu Czarnym)
I pozwolicie że przejdę do AD REMU:
Przyjaciel jest miłośnikiem zwierząt. Opisywałem tu jego miłość do amstaffa zwanego Smoq. Smoq umarł 3 lata temu. Wtedy słyszałem deklaracje (które rozumiałem i w które nie wierzyłem) że Smoq jest nie do zastąpienia, że był jedyny, który był godzien wypełniac samotność przyjaciela (on po dwudziestokiluletnim małżeństwie, bardzo toksycznym ro
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 62 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.