co mnie zdenerwowało dziś...(post odreagowujący)
60
Pierwszy dzień po krótkim urlopie. Otóż wcale nie zdenerwowało mnie to, co jeste chlebem powszednim POZ w sezonie infekcyjnym, czyli pielgrzymki pacjentów, w których jedno z dzieci jest zapisane, a dodatkowo rodzeństwo zabrane "przy okazji do osłuchania, bo nie było miejsca". Dodatkowi czekający pod drzwiami. Niemówiący po polsku. Teleporada, bo "chcę zwolnienie, chociaż już mi nie przysługuje, bo czekam na zasiłek rehabilitacyjny, i nigdy nie byłam badana."
Nawet nie babcia, która przyszła z chorym wnuczkiem, i wmawiała mi, że brat pacjenta ma koklusz. Przyparta kolanem zadzwoniła do matki dziecka, - okazało się, że nie koklusz, tylko szkarlatynę. Potem ta sama babcia tego samego wnuczka zapytana (jak wół stoi w dokumentacji, że alergia) szła w zaparte, ze nie ma alergii. "A nie bierze czasem hitaxy, metminu i wziewów sterydowych na stałe od alergologa, jak jest napisane w zaświadczeniu?" "A bierze, bierze, codziennie, ale nie na alergię. On nie ma alergii".
Nie, Takie rzeczy to typowy krajobraz POZ, który mnie rozczula, czasem trochę bawi.
Nawet nie to, że w drugiej pracy, do której przyjechałam punktualnie, punktualnie odpaliłam komputer, nie mogłam zacząć pracy punktualni
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 60 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.