NIe zamykajcie drzwi...
14
Lekarz rodzinny na wizycie domowej, czyli w swoim naturalnym środowisku.Hmmmm...A jak nie wpuszczą zastanawia się mnąc nerwowo czapke przed furtą.Z reguły wpuszczaja, bo skoro zgłosili ...
Ostatnio zauważyłem pozytywny trend.Uchylone furtki, uchylone drzwi.Aż chce sie spiewać z radosci.
https://www.youtube.com/watch?v=DZOiXtbhSJU&ab_channel=KRM
Dodatkowo, może nadzieja nas oświeci.
Więc robimy sobie te wyjściowe domówki.Czasem trzeba coś poleczyć, czasem trzeba wypełnić papiery na rentę bo rodzina myślała , że jest to czynność tak intymna, to grzebanie w papierach, że nie da rady tak przy ludziach , w przychodni.
Ostatnio wszakże jestem skonfundowany, Wszystkie furtki na ulicy mojego wezwania do chorego, lub zdrowego, to się okaże w procesie leczenia, są uchylone.Patrzę podejrzliwie, bo wydaje sie że uchylone o ten sam kąt. Czyżby sekretny język wachlarzy przedostał się na osiedle domków jednorodzinnych z białej niewypalonej cegły, ale ocieplonych?Pytanie retoryczne.
Wchodzę jak do siebie i słyszę glos dobiegający z kuchni. "Hanka wystaw wode świeconą".
Nie trzeba, naprawdę nie trzeba włącza się stara lekarska mant
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 14 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.