Rejs vol. 2

97
A więc wypłynęliśmy.... Sparta płynęła na bez silnika, bez odsalarki posiadając jedynie podstawowe narzędzia... Haczyki i żyłki - kijów do zbudowania polnoprawnej wędki nie było... A o kołowrotku nikt nie słyszał. Za to żagle były najwyższej jakości. Nie nowe ale cholernie wytrzymałe. Dwa zestawy na lepszą i gorsza pogodę. Pod pokładem - bez luksusów - czuć było stechlizne morza, złapani czasami niewolnicy sprzątali co prawda zęze ale i oni nie byli w stanie zbyt długo przetrwać.... Bez jedzenia i wody nawet najtwardszy niewolnik kiedyś da za wygraną... . GPSa nie było, Ale był sekstant oraz mapy. Ołówek i gumka...... Minęły tygodnie...... wiatry pchnęły jacht spartan na wody południowe w kierunku Ameryki. Korzystając z Pasatow i dzięki doskonałej znajomości nawigacji Bert stał za kołem sterowym.... Alkohol sie kończył Medusus zastanawiał się czy to już moment na otworzenie butelki Macallan 71 YO zrabowanej podczas abordazu z jednego z luksusowych jachtów który tonął u wybrzeży wysp kanaryjskich z powodu złej pogody.
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 97 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.