Kocham NPL a NPL kocha mnie
46
Wydawałoby się iż wiedza o uzależnieniu procesów formalnych w systemie ochrony zdrowia od dostępu do nowoczesnych mediów, w tym kluczowych: prądu i dostępu do sieci internetowej, powinna być już w miarę powszechna.
Wiadomo, że kiedyś przyjmowało się na dokumentacji papierowej, ale tu proces był spójny: papierowy wpis dokumentacji wizyty, papierowe recepty, papierowe zwolnienia, papierowe skierowania.
Od pewnego czasu jest inaczej.
Brak internetu jest szczególnie dotkliwy w trybie ambulatoryjnym w NPL, bo tu kluczową korzyść jaką pacjent może odnieść z wizyty to recepta (o ile trzeba) i zwolnienie (o ile trzeba).
W NPLu wywaliło internet. Na początku dyżuru.
Jak wiadomo, NPLe są najczęściej na gościnnych występach w POZetach.
Internet jest POZetowski, po wifi, wywaliło w ogóle router, nie ma sygnału nawet.
Serwer i router są zamknięte w dedykowanym pomieszczeniu, informatyk dyżurny firmy robiącej NPL nie ma nic do tego bo problem jest lokalny i hardware'owy, informatyka dyżurnego placówki nie ma, no bo po co dyżurny w POZ po 18:00.....
Skoro proces poprawnej wizyty w NPL jest uzależniony od dostępu do PUE i do P1, dostępu internetowego, to logicznym byłoby po prostu, wobec miernych i dążących do zera szans na naprawę dostępu do internetu dziś, przenieść dyżurnych do pobliskich punktów NPL w których internet jest, zdublować obsadę i niech pacjenci sobie podjadą.
Zwłaszcza że te punkty robione są przez tę samą firmę. Czy może być coś bardziej logicznego i oczywistego????
Nie.
Mamy.....przyjmować "papierowo".
No ale.....nie ma papierowych recept. Bo owszem, program w którym pracujemy, dr Eryk, pozwala na drukowanie recept papierowych z kodem paskowym w trybie awaryjnym, ale....nie ma
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 46 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.