Gdy zamieszkamy w powidoku słońca

53
Przyboś rzecze: To nie katedra, to ciężar kamieni wydźwigniętych od oczu do lazuru – Błysk wielosiecznych kolorami mieczy odciął wnętrze od murów. Czyżby prawa ciążenia zwyciężał i przestrzenie zmieniał? Krążę z tobą pod strażą witraży. Nie ma rajów, tylko raj świtów napowietrznych, niebo nadobłocznego lotu, tego, który doniósł nas tu, do raju wniebowziętych oczu – Spojrzyj! W niebie malarzy blask cynobrowo-złoty filary otoczył, wzruszył do głębi głazy i do szczytu – i starł z nich dotykalność jak ciało ze świętych. Wyzwolone z cieni lecą tęczą złożoną z samych barw gorących i biją o sklepienie jak o ciemną chmurę, aby otwierać mury – i odtrącać ich białość od błękitu, fioletu, marzennej czerwieni do purpurowego słońca – łuki lecą i w locie przeciw nocy świecą. Nie ma mocy z granitu, której nie podważy nikłość, przenikliwa i łatwa, rozpędzona nikłość promienia. Nie ma ziemi, jest tylko wyrzutnia do zewnętrzy otwieralnych świata, do wielowymiaru, gdzie rodnia gwiazd i barw i gdzie zaród widzenia – dokąd moja źrenica wzniosła się – i spadła. I gdzie ty widzieć będziesz, gdy zamieszkamy w powidoku słońca malowanym na powietrzu jak na szkle nieważkim, jak nasze oczy przepełnione blaskiem nieśmiertelnieją w pędzie wzwyż, w ponad – Tworząca, koniecznie wolna, patrz! Dożyj siebie ze światła! Oczywiście: mowa o Chartres. Chartres w którym średniowieczne witraże tkwią na swoim miejscu, no i w ogóle są Etapem Tworzenia, pewnym punktem szczytowym, do którego pewnie daleko temu o czym dziś piszę. Ale jeśli kto jedzie do Torunia, temu nie wolno, po prostu nie wolno pominąć ekspozycji witraży w głównym budynku Muzeum Narodowego w Toruniu, w części zlokalizowanej w Ratuszu. Sam Ratusz to również budynek wspaniały sam w sobie. Jak to bywało zwykle, przyrastał przebudowywany przez wieki, zmieniał się, rósł i na ogół tracił styl. Wybitność ratusza toruńskiego polega na tym, że stylu nie utracił, choć jego obecna forma wielkiego czworoboku z wieżą oraz manierystycznymi (przepięknymi) zwieńczeniami fasad, rodziła się przez stulecia. Jest to jednak nadal budowla gotycka. Można by powiedzieć, już nie architektoniczny palimpsest w którym oko znawcy odkrywa liczne warstwy (znawcy dlatego, że nie sztuka rozpoznać to co zostało, sztuka wiedzieć i wyobrazić sobie, czym były fragmenty zdjęte, zburzone, rozebrane czy choćby stracone w pożarach, gdzie były, jaką rolę pełniły, jak mogły wyglądać)- tylko przedziwnie spójny i autentycznie piękny gmach, w którym wszystko się zgadza choć oczywiście nie wszystko jest równoczasowe. Galeria Sztuki Gotyckiej to fantastyczna wystawa pokazująca trochę obrazów, rzeźb i ołtarzy, przejmująco pięknych choć oczywiście mieszczących się w artystycznej średnicy, to mała, lokalna sztu
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 53 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.