Grubancypacja czyli o Wielorybach

18
Politprawność level maximus czy normalne życie? Jakie mechanizmy obronne, racjonalizacyjne uruchamiają panie grubantycypantki żeby wypocić taką bździnę? Po co namawiamy na leczenie otyłych? Po co leczymy powikłania otyłości, skoro to tylko spizeg normowagowych? ***************** Z kamerą wśród grubych (tylko że nie). Dziewczyny z "Vingardium Grubiosa" rozprawiają się z "Wielorybem" Z kamerą wśród grubych (tylko że nie). Dziewczyny z "Vingardium Grubiosa" rozprawiają się z "Wielorybem" Urszula Chowaniec, Natalia Skoczylas "Wieloryb" w reżyserii Darrena Aronofsky'ego to szeroko komentowany film, który został doceniony dwoma Oscarami i wieloma głosami pochwał od uznanych krytyków i krytyczek. Historia Charliego, grubego nauczyciela języka angielskiego, to kolejny impuls do dyskusji na temat tego, jak kino i telewizja przedstawiają grubość i co gotowa jest przyjąć na ten temat publiczność - piszą Urszula Chowaniec i Natalia Skoczylas, grubancypanki prowadzące podkast "Vingardium Grubiosa" Już od początku czułyśmy, że coś tu nie gra. I nie byłyśmy jedyne. Nasze krytyczne spojrzenie wynika z perspektywy grubancypacyjnej, aktywistycznej, zajmującej się grubością w społeczno-politycznym kontekście. To, na co zwracamy uwagę, wpisuje się w szerszą dyskusję o tym, jak w XXI wieku wciąż przedstawiane są grube osoby. Zaraz po pierwszych zdjęciach Brendana Frasera przebranego za grubą osobę w środowiskach aktywistycznych związanych z pracą przeciwko dyskryminacji z powodu wagi zawrzało. Pscarowy film, czy "podrzędna karnawałowa atrakcja"? Pierwszy z najdonośniejszych głosów krytyki należał do Roxane Gay. Jej książka "Głód" o doświadczeniu grubości w 2021 ukazała się po polsku. "Podrzędna karnawałowa atrakcja", pisała o "Wielorybie" w "The New York Times". Wskazała na dehumanizację bohatera i krzywdę, jaką grubym osobom wyrządzają stworzone z mieszanki stereotypów przedstawienia. Ten sam zarzut, egzotyfikacji i odczłowieczenia, podnosi Lindy West, amerykańska pisarka i aktywistka, autorka adaptowanej na serial bestsellerowej książki "Shrill". O "Wielorybie" napisała aż dwa teksty, jeden dla "The Guardian" i drugi, w swoim cyklu "Butt News". Osobom szukającym innego, bardziej humorystycznego spojrzenia polecamy szczególnie ten drugi. Lindy wytyka w nim twórcom, że choć za wszelką cenę starają się zrobić wokół ważącego 300 kilogramów bohatera aurę rychłej śmierci, pogardy i obrzydzenia, wiele ważących tyle osób funkcjonuje w codzienności. Niektóre z nich, nawiązuje do sceny otwierającej film, przeżywają masturbację bez ataku serca. Gay i West to niejedyne, ale z pewnością dysponujące największymi zasięgami, osoby krytykujące film. Zwłaszcza teraz, gdy po rozdaniu Oscarów obudziliśmy się w świecie, w którym, choć nie zatrudnia się w filmach grubych osób, nagradza się przebieranie się za nie. Czy gruba osoba musi krztusić się kanapką? Już po pierwszych 15 minutach "Wieloryba" można zadać sobie pytanie: czy twórcy adaptujący treść sztuki Samuela D. Huntera zrobili sobie burzę mózgów na temat tego
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 18 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.