zanim o Normanach, Grekach i pięknie...

121
to opiszę wrażenia z jazdy. Wiadomo, że jako człowiek nie mający czasu na mękę zbiorkomu, a lubiący być w paru miejscach naraz, oraz indywidualista nie przyjmuję w ogóle do wiadomości innej formy podróżowania jak posiadanie samochodu, a że wobec starości od lat nie chce mi się bujać autem z Polski, a już na pewno nie na Sycylię, auto pożyczam. Dostałem Toyotę CH-R, hybrydę. I dobrze- bo mam teraz pełne prawo wypowiedzieć się przynajmniej o hybrydzie, pierwszy raz miałem okazję prowadzić to goooovno. Wiadomo że takie się dostaje i wiedziałem to, i wytrzymam jakoś zwłaszcza że do Palermo, tydzień temu, po prostu zajechałem z lotniska, po drodze bawiąc się trochę warunkami ruchu drogowego, wreszcie normalnymi, wreszcie jasnymi, wreszcie dla człowieka (zasady są dwie: ruch jest dogmatycznie prawostronny bo inaczej się nie da, poza tym zasada druga: pierwszeństwo ma kierowca który podjął taką decyzję, to koniec zasad) i schowałem auto na parkingu podziemnym, ale wczoraj jechałem 250 km do Taorminy w deszczu, w warunkach słynnej A20 która jest drogą w wiecznej przebudowie która nigdy się nie skończy (te słynne nawrotki na tych niebotycznych estakadach Messyny, no powiem, że bez lewackiego GPS byłoby tam słabo, a jechałem tam nie pierwszy raz....). Nienawidzę nowoczesnych aut. Wieczorem przed trasą, poszedłem na pa
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 121 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.