Sroczka kaszkę warzyła....

0
Opowieść będzie czarno-biała.Na początek wyjaśnienie , że właściwie w sensie technicznym czarny i biały są odcieniami, a sroczka jest ptakiem z rodziny krukowatych. A teraz przenosimy się już płynnie w rytmie otwierającego poloneza na wesele. Wszyscy goście niecierpliwie oczekują oczepin, za chwilę wjedzie tort, a potem, co za emocje,ma być jeszcze halibut. Ale najpierw zabawy oczepinowe. Będąc bezstronnym obserwatorem z kieliszkiem etanolu w ręku /czułem się bezpiecznie , bo do konkursów biorą młodszych i niedoświadczonych/, można podziwiać robotę wodzireja kontrolującego stopień rozbawienia gości. Teraz na rozgrzewkę konkurs. Dziesięciu wybranych weselników czeka na komendę wodzireja. Pada komenda: przynieść coś czerwonego i rozpętuje się pandemonium. Właścicielki czerwonych staników, które wystają z dekoltu nie są bezpieczne. Wyściguja się konkursowicze kto pierwszy dopadnie z powrotem do krzeseł. Jeden pędzi z kawałkiem arbuza. Drugi drobi kroki jak gejsza żeby nie wychlapać czerwonego drinka. I tak wychlapuje.Następnie trzeba zdobyć papier toaletowy. Napięcie sięga zenitu. Kieliszki na widowni opróżniają się automatycznie i znów napałeniają. Podłoga już wytarta. Można przejść do następnego zadania. Teraz będzie turniej wiedzy o państwu młodych przeplatany pytaniami wyciągającymi. O państwie młodych trzeba wiedzieć, gdzie się poznali, co robili na pierwszej randce/ seans kinowy/.Sa też pytania miny-pułapki. Jak nazywa się panna młoda. Jakoś nikt nie może wpaść na pomysł, że teraz tak jak mąż. Kupa śmiech
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.