skąd my mamy wiedzieć jak techniczni nie wiedzą?
27
od młodości, w zasadzie chyba przed studiami jeszcze się pojawiła - chodzi za mną taka myśl.
Cały świat pełny jest marnych naprawiaczy sprzętu technicznego- jakiegokolwiek, a przecież to nasze dzieło. Każde urządzenie techniczne jest znane co do detalu, co do śrubki, co do opornika. Znana jest funkcja tak najdrobniejszej części jak i podzespołu jak i całości.
Oczywiście, w przypadku nowoczesnego myśliwca czy tej holenderskiej maszyny do robienia scalaków najwyższego stopnia integracji, złożoność materii jest obłąkana ale nadal- co do zasady, znana jest budowa i funkcja każdego z setek tysięcy elementów.
Ciało ludzkie odkrywamy metodami rzemieślniczo-chałupniczymi nazywając to buńczucznie nauką, w przaśny sposób, stosując gigantyczne porcje domniemania i przeświadczenia.....
Dziś rano jak już pisałem nie odpaliło mi auto.
Rację miałem i ja - jednak jest coś nie tak z rozrusznikiem, jak i mój Brat Duchowy Bert- akumulator też miał tu udział, co prawda był co do ogólnej zasady sprawny, ale bardzo już zużyty (planowałem go wymienić ale wiecie jak to jest.....wymienia się wtedy kiedy zrobi już akcję typu "hehehe tego ranka auta nie zapalisz, ch.....u") i tu zaczyna się szary obszar niejasności co oznacza ładowanie akumulatora przez alternator i jego warunki.
1. pan z lawety już mnie na nią wciągnął, próbowałem opuścić szybę by go słyszeć (moje minimalnie lewackie auto ma niestety przednie szyby elektryczne, tylne są jak trzeba na korbkę, no i nie dało się otworzyć, bo już prądu nie było bo rano stwierdziłem że trudno, i tak akumulator jest do zmiany, to próbuję do zarżnięcia auto jednak odpalić i wyładowałem go do praktycznego zera)- ale przy tych próbach coś jednak rozrusznik zaczął gadać na ostatecznej resztce prądu. Pan mówi, że go nie przekonuje do końca awaria tylko rozrusznika, odpalił swoim przenośnym boosterem i o d
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 27 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.