Syndrom Waltera White'a czyli wpływ znieczulenia ogólnego na szczerość

70
Pamiętacie tę scenę, gdy dla Skyler White kończy się definitywnie pewna epoka, po tym, gdy poddany premedykacji przed operacją Walter zdradza się z tym, że posiada tajemniczy drugi telefon... Otóż towarzyszyłam ostatnio pewnemu siwemu, znanemu mi dobrze panu podczas wybudzania z płytkiego znieczulenia ogólnego. "Znanego mi" No właśnie. Czy kogokolwiek naprawdę znamy? No więc towarzyszyłam ostatnio pewnemu siwemu panu, który zawsze był w moim życiu, odkąd pamiętam. Razem ze swoją żoną (nieobecną przy zabiegu) tworzą, bez przesady, jedną z najdziwniejszych par małżonków, jaką znam. On- prawie zawsze spokojny, nigdy w życiu nie mówiący o uczuciach, inżynier, praktycznie nie prowadzący życia towarzyskiego, (być może w dzisiejszych czasach próbowano by go klasyfikować -subasperger?) Ona- powiedzieć, że totalne przeciwieństwo jego to nic nie powiedzieć. Do tego, z boku patrząc, kobieta posiadająca potencjał, by z całego otoczenia wyssać soki żywotne i nadal być nienasyconą. Kobieta, z którą z mojego punktu widzenia- nie da się wytrzymać. Osoba w towarzystwie potrafiąca oczarować otoczenie, wodzirejka, roztaczająca urok gawędziarka, potrafiąca w taki sposób wyrażać przy ludziach pogardę do męża, że wszyscy uznają to za żart. Co więcej, sam zainteresowany wygląda, jakby to go bawiło. Tylko mnie nigdy nie bawiło i nie bawi. Zawsze było dla mnie tajemnicą, jakim sposobem są ze sobą kolejny rok. Teraz leci pięćdziesiąty pierwszy. Ona od zawsze wiesza na nim psy, on- uśmiecha się i nie komentuje, robi po cichutku swoje, a na dodatek za to staje za nią w obronie, gdyby
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 70 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.