Zapisany kredą w kominie.
3
Mam znajomego , jeszcze młodziaka medycznego , ale już bardzo sprawnego zawodowo, który na mój widok odgraża się , że się do mnie zapisze, do poz,
Spokojnie, stać mnie żebyś się nie zapisywał- mówię mu.
Ale jak to bywa obiecanki cacanki zapadają w pamięć i człowiek czeka potem na obiecane jak na pierwsza komunię,
Razu pewnego zamiast wesołej wersji kolegi spotykam go zgnębionego, słowem zbity pies. Musze ci coś wyznać- wyznaje.To wyznaj. Nie duś tego w sobie bo udusisz, radzę z głębin mej empatii wrodzonej i rozwijanej przy pomocy pacjentów.I musze dodać , że ciagle jeszcze sie je
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 3 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.