Specjalizacja z psychoterapii

2
Bierzemy? *********************************** Problem z psychoterapią jest, i to na wielu poziomach. Czy rozporządzenie go rozwiąże? Psychoterapeuci wątpią. A rynek psychoterapii, także tej, którą należy brać w cudzysłów, kwitnie. Coraz więcej jest pacjentów, którzy całymi latami chodzą na psychoterapię i nie widać jakiejkolwiek poprawy Środowisko psychoterapeutów nie jest zadowolone z rozporządzenia. Liczyli na ustawę o zawodzie psychoterapeuty Opracowanie spójnego programu, który będzie uwzględniał różne albo wybrane podejścia terapeutyczne, może być trudne Rozporządzenie nie wyklucza tego, by ustawy nie było, prace nad nią mogą trwać Bo, niestety, szukając pomocy, można się natknąć na osobę, która w najlepszym razie nie pomoże, w najgorszym – zaszkodzi. Mówi o tym dr Sławomir Murawiec, który zauważa w swoim gabinecie – psychiatry (ale jest również psychoterapeutą z certyfikatem uzyskanym ponad 20 lat temu) – coraz więcej pacjentów, którzy całymi latami (na przykład siedem lat) chodzą na psychoterapię i nie widać jakiejkolwiek poprawy – nie mają wglądu w swoje zaburzenia, niepokojące objawy trwają. Psychoterapeuci i lekarze opowiadają też o pacjentach, którzy do psychoterapeuty zgłaszają się z konkretnym, aktualnym problemem (mobbing w pracy, utrata kogoś bliskiego), a trafiają na takiego, któremu – mówiąc kolokwialnie – „wszystko się z matką kojarzy i sprowadza problem do godzin roztrząsania tego, czy i jak rodzice pacjenta kochali”. Ale bywa gorzej, bo zdarzają się i tacy „psychoterapeuci”, którzy pacjentowi ze zdiagnozowaną schizofrenią czy padaczką zalecają odstawienie leków. I tu już jest wielki dramat. Konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii prof. Piotr Gałecki, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, opowiada o pacjencie, który znalazł się niedawno w szpitalu w trybie pilnym z urazem głowy. Doszło do niego w trakcie ataku padaczki, którego by może nie było, gdyby „psychoterapeuta” nie zalecił odstawienia leków. – Pacjent może teraz trafić do osoby, która zgrabnie się w internecie reklamuje – podsumowuje prof. Bogdan De Barbaro, psychiatra i psychoterapeuta z Collegium Medicum UJ. A reklama nie równa się kompetentny specjalista, który jest w stanie naprawdę pacjentowi pomóc.
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 2 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.